Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Niepowaga

Polska jest chora na niepowagę.

Wybór Emmanuela Macrona na prezydenta Francji to dobra wiadomość dla Unii Europejskiej, dla Polski, dla Francuzów chyba też, choć tu głosy były podzielone (58:42). To nie jest dobra wiadomość dla rządu PiS. Kuriozum politycznym był przedwyborczy atak premiera Mateusza Morawieckiego na Macrona, za co w rewanżu usłyszał, że jest nacjonalistą i antysemitą. To zapowiada w przyszłości marne relacje polsko-francuskie, bo przy całej dyplomatycznej poprawności polityka francuska jest kształtowana osobiście przez prezydenta, a ten raczej nie zapomni impertynencji Morawieckiego. Zważywszy, że po brexicie Francja jest jedynym europejskim mocarstwem dysponującym bronią jądrową i stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, akcję premiera przeciwko faworytowi francuskich wyborów trzeba by uznać za strategiczny idiotyzm, najłagodniej – za ekstrawagancję, sprzeczną z polską racją stanu.

Po co Morawiecki to robił? Zapewne premier miał polecenie od wicepremiera, aby mimo powagi rosyjskiego zagrożenia nie rezygnować z obrzydzania Polakom Unii Europejskiej, jej liderów i reguł. Dlatego wyjątkowo celna jest złośliwość Donalda Tuska, że Morawiecki, Ziobro, Kaczyński to dziś (obok Orbána) rosyjskie pociski balistyczne wymierzone w Zachód. Faktycznie, przeciwnicy integracji mają problem: Unia Europejska pod presją kolejnych potężnych kryzysów zaczęła się „federalizować”. Od dwóch lat podejmuje bezprecedensowe wspólne przedsięwzięcia: europejski program szczepień, fundusz pocovidowej odbudowy, sankcje na Rosję, dostawy broni na Ukrainę... Wybór Macrona, który po odejściu Angeli Merkel staje się dziś najważniejszym politykiem Europy, oznacza, że Wspólnota będzie się zacieśniać, z Polską lub bez.

Oglądałem trzygodzinną debatę prezydencką Macron-Le Pen.

Polityka 18.2022 (3361) z dnia 26.04.2022; Przypisy; s. 6
Reklama