Wojna bez zasad
Trybunał Konstytucyjny od początku przeszkadzał obecnej władzy. Najpierw ograniczała się ona do najwyżej mało smacznych połajanek ze strony premiera, który, na przykład, rzucał frazy o „cyrkowych sztuczkach prawniczych”.

Były też sugestie, że rządząca większość obsadzi wakujące akurat fotele w Trybunale swoimi ludźmi. Gdy to nie poskutkowało, pojawiły się groźby już ustrojowego osłabienia pozycji sądu konstytucyjnego.

Ale prawdziwą próbą sił okazuje się dopiero sprawa ustawy lustracyjnej. Trybunał nie uległ pierwszej fali sztuczek, które w celu odwleczenia werdyktu wymyślili na spółkę marszałek sejmu Ludwik Dorn i funkcjonujący w roli jego giermka poseł Arkadiusz Mularczyk (obaj z PiS).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną