Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Lewacka humanistyka?

Właściwie nie ma nauki, która nie przeszłaby głębokiej przebudowy w ciągu minionego półwiecza.

Podobno jacyś „neomarksiści” dybią na wartości chrześcijańskie, „genderowcy” wmawiają dzieciom, że mogą sobie wybrać płeć, a wąsate feministki robią sobie dzieci w zakładach unasieniania osób z macicami. Do tego wszystkiego nachodzą nas hordy imigrantów, uprawiających krwawy szariat z dżihadem. Wszystko to są oczywiście głupie stereotypy ignorantów, lecz jak zawsze w takich przypadkach zawarte są w nich pewne trafne intuicje. Faktycznie, lewicowa humanistyka jest trochę ekscentryczna, a za rewolucją moralną, która przetacza się przez świat od lat 60. XX w., niełatwo nadążyć.

A jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wszystko nadal mieści się w jakiejś „normie mieszczańskiej”, w granicach umiarkowanego, ostrożnego światopoglądu, w którego centrum stoją tzw.

Polityka 46.2022 (3389) z dnia 08.11.2022; Felietony; s. 86
Reklama