Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Spisywać czyny i rozmowy

Politycy opozycji muszą zacząć wreszcie uwzględniać także emocje własnego elektoratu, a te są jednoznaczne: odsunąć PiS od władzy – oczywiście, ale też rozliczyć, ujawnić skalę nieprawości i ukarać winnych. Wyborcy oczekują krat na sztandarach.

Historia tragicznej śmierci 16-letniego Mikołaja, syna posłanki PO Magdaleny Filiks, powinna pozostać w kręgu najściślej prywatnym, gdyby nie to, że jej częścią jest polityka, i to w najbrudniejszym wydaniu. Rządowe media, Radio Szczecin i TVP Info, ujawniły procesowe dane pozwalające zidentyfikować dziecko-ofiarę przemocy seksualnej. Wszystko w imię politycznego szczucia pod hasłem „ukrywanie pedofilii w PO”. Autorem odrażającego materiału był redaktor naczelny Radia Szczecin Tomasz Duklanowski, ten sam, który nakręcał kampanię pomówień wokół marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, oskarżając go o – nijak niepotwierdzone – łapówkarstwo. Może warto by to nazwisko zapamiętać? Tylko że to nie jest wyjątek – „Duklanowskich” zatrudnionych w tzw. mediach publicznych są dziś setki. To jest system, w którym nawet pojedyncza wymuszona dymisja czy nagana pozostanie urągowiskiem. Co z tym robić? Zostawić? Prawnik i opozycjonista prof. Wojciech Sadurski proponował niedawno, aby partie antypisowskiej koalicji powołały swoiste archiwum bezprawia i podłości, gdzie gromadzono by informacje, zeznania świadków, opinie, ekspertyzy – słowem dokumenty, które po zmianie rządów ułatwiłyby w miarę szybkie, nierozwleczone na miesiące i lata, prawne i personalne rozliczenie skandali, świństw, przekrętów, przestępstw popełnianych przez ludzi tej władzy. Ma rację profesor: na żadną instytucję państwa nie można tu liczyć, a normalną pamięcią nie sposób za aferami PiS nadążyć. Trzeba „spisywać czyny i rozmowy”.

Paradoksy systemu, w którym już nie ma do kogo się odwołać ani poskarżyć, pokazuje choćby afera Pegasusa, która – co powtarzamy naiwnie i rutynowo – przewróciłaby każdy demokratyczny rząd w Europie. W tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że w gronie nielegalnie inwigilowanych był nie tylko szef sztabu wyborczego opozycyjnej KO Krzysztof Brejza, ale i odpowiedzialny w poprzednich wyborach za negocjacje paktu senackiego prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Polityka 11.2023 (3405) z dnia 07.03.2023; Przypisy; s. 6
Reklama