Spokojnie, to tylko broszura
Tylko bez paniki! Dostaliśmy niepokojący poradnik bezpieczeństwa, wy pewnie też. Przyda się?
Książeczka jest niewielka i niezbyt gruba. To w sumie 52 strony, z czego pięć przeznaczono na tzw. plan na kryzys. Tutaj w przygotowanych już rubrykach można (a właściwie trzeba) wpisać dane kontaktowe osób, które należy zawiadomić na wypadek kryzysu, miejsce, w którym członkowie rodziny się spotkają, jeśli zostaną w tym kryzysie rozdzieleni (w najbliższej lokalizacji oraz poza miejscowością zamieszkania) wraz z telefonem i danymi osoby do kontaktu. Przewidziano też miejsce na wpisanie chorób, alergii i przyjmowanych leków (dla każdego członka rodziny), na listę niezbędnych rzeczy (wraz z informacją, gdzie są trzymane) oraz na ważne telefony, np. lekarza rodzinnego, opiekunów dzieci, seniorów, osób z niepełnosprawnościami, sąsiadów, znajomych, do pracy i przychodni. To o tyle zasadne, że dzisiaj większość z nas dane kontaktowe zapisuje w telefonie komórkowym, a jeśli nie będzie prądu, możemy ważnych numerów nie odtworzyć.
Poradnik zaleca, by mieć zawsze przygotowane papierowe mapy – system GPS może nie działać, jeśli dojdzie do ataku cyberprzestrzeni.
Na wypadek odcięcia systemów łączności komórkowej warto mieć przygotowane CB-radio, walkie-talkie, radio na korbkę – do kupienia w sklepach internetowych za ok. 250 zł, np. z latarką ledową z trzema opcjami ładowania: na energię słoneczną, USB i korbę ręczną, co daje możliwość działania bez gniazdka elektrycznego. Z dozą niepokoju czyta się jednak zalecenia, by przygotować przedmioty do uszczelniania i zabezpieczania okien i drzwi, np. koce, ręczniki, taśmy, a siebie na przerwy w dostawach wody, prądu, gazu i na brak dostępu do telefonu i internetu.
Zalecenie jest jasne i proste: po przeczytaniu poradnika każdy powinien opracować swój plan działania, jeśli znajdzie się w sytuacji kryzysowej, a taką wbrew pozorom nie jest od razu wojna, ale przede wszystkim kataklizmy naturalne, jak choćby powódź, śnieżyca, huragan, pożar lub blackout.