Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Ortopedia górska

Oto wstęp do taksonomii narciarzy. Opracowany na zlecenie Ministerstwa Zdrowia w ramach programu Uczyń Ortopedię Wielką Ponownie.

Narciarz Apkarz, korporacyjny milenials. Dbać o sylwetkę zaczął, gdy żona odmówiła mu seksu i na walentynki kupiła wagę podłączoną do smartfonu. Odkąd działa system nagród („Keep up the great effort”, buźka, biceps, serduszko), poznał rozkosz dopinania się w spodniach narciarskich. Posiada też aplikację do śledzenia ilości wody wypitej z bidonu (w celu nawadniania nabył w sklepie dla taterników specjalny bidon z rurką prowadzącą z plecaka wprost do jamy ustnej).

Zanim przybędzie w góry, nie marnuje czasu podczas zebrań na Teamsach i skroluje wszystkie trasy na apce ośrodka górskiego, w którym ma pokój. Co roku skanuje stopy i łydki, żeby dobrać buty. W dzieciństwie w Małem Cichem instruktor Maciej Bachleda Bułecka Gąsienica uczył go jazdy na krakowiaczka, ale już dawno przerzucił się na szybszą „żabę”. Do specjalnego bagażnika pakuje dwie pary nart na różne rodzaje śniegu. Swoje buty narciarskie trzyma w osobnej torbie z dużym logo. „Bardzo stare carvingi” z 2017 r. oddał synowi „ich Ukrainki”. Kupuje opięte kalesony, które zwie odzieżą termiczną, spod których dumnie wyrywają się ku wolności suspensoria. Całość prezentuje podczas après ski, popijając napar z werbeny (trzeźwy luty!) i zjadając (przez nieuwagę) trzy porcje carbonary. Po drugim dniu jeżdżenia rozpoznanie: entezopatia więzadła rzepki.

Narciarz „Kiedyś To Były Narty”. Gdy był mały, mamusia wraz ze swym ówczesnym kochankiem, ratownikiem GOPR, zabrali go do schroniska na Kasprowym Wierchu i do dziś fasolka po bretońsku i herbata w szczerbatym kubku to jego magdalenka. Gardzi współczesnym narciarstwem, to turbokapitalistyczny konsumpcjonizm rządzony przez marketing i deweloperkę karczującą lasy.

Polityka 8.2026 (3552) z dnia 17.02.2026; Felietony; s. 90
Reklama