Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Złoty środek znajdź

Agata Bielik-Robson i Marcin Matczak zaprezentowali nam ekskluzywną wersję niedzielnej rozmowy przy schabiku.

‚‚Co się stało z tym światem?” – zasromał się dziadek. – „Nic się nie stało. Zło towarzyszyło człowiekowi od niepamiętnych czasów” – odparła stryjenka, niebaczna, że cytuje tym samym kiepskie szkolne wypracowanie. – „Ale ten schabik ci pyszny wyszedł, mamo!”. I tak nam mija ten niedzielny rodzinny obiad.

Lata oglądania „Złotopolskich” i słuchania słowiczych treli Piaska, a wszystko jak krew w piach. Zamiast „złoty środek znaleźć, i to jeszcze dziś” – jak w piosence Piasecznego – okopujemy się na skrajnych pozycjach. Uspokajam jednak: nie nawołuję do wyletnienia światopoglądu czy zakładania kolejnej centrowej partii (byłaby to bodaj 58. taka formacja założona w tym roku). Prawda nie zawsze leży pośrodku, ale również nie zawsze należy jej szukać na biegunach. A w świecie ludzi rzadko cokolwiek dzieje się samoistnie, pączkując z próżni. Kontekst ma znaczenie.

Ekskluzywną wersję rozmowy przy schabiku zaprezentowali nam na łamach „Gazety Wyborczej” Agata Bielik-Robson i Marcin Matczak. Piszę „ekskluzywną”, bo nie były to żadne tam dyletanckie gawędy zwykłych Polaków, lecz rozważania profesorskie, pełne erudycyjnych wtrętów. Matczak w swoim felietonie załamywał ręce nad stanem współczesnej cywilizacji („O tempora, o mores!” – panie profesorze, dobrze?), której produktem miałby być Jeffrey Epstein i podobni mu zwyrodnialcy. „Prawica była tam z lewicą” – dodawał, aż na czoło wstępował zimny pot: oj, ktoś tu chyba założy kolejną centrową partię…

Tam, gdzie Matczak dostrzegał naturalną konsekwencję, Agata Bielik-Robson widziała incydent. W wywiadzie udzielonym „Wyborczej” wcieliła się w strażaczkę profetkę.

Polityka 11.2026 (3555) z dnia 10.03.2026; Felietony; s. 89
Reklama