Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Jak rozpętałam piątą wojnę światową

Dogadzając sobie pedikiurem, pancettą i czytaniem, nie trwałam w poczuciu winy ani przez nanosekundę.

Między trzecią wojną światową a czwartą udało mi się zrobić manikiur (głęboki koral), upiec brukselkę z wędzonym boczkiem i przeczytać trzy opowiadania Emilii Konwerskiej. I to tylko dlatego, że Konwerska nie patyczkuje się w prozie, robiąc błyskawiczną rewolucję. Bo uwaga, śledzie, Emilia jedzie z mikroprozami o narracji przypominającej menu z samymi przystawkami. Taki zestaw zapowiada danie główne, lecz to, na szczęście, nie nadchodzi. Paznokcie, brukselka, czytanie – wszystko to można było robić w uwielbianej przez nowe pokolenie menedżerów formie multitaskingu, dzięki czemu wstrzeliłam się między trzecią a czwartą wojnę światową. Piękni trzydziestoletni uwierzyli, że będąc w pracy, można jednocześnie uczestniczyć w szkoleniu z kreatywnego pisania, chodzić na bieżni, zerkać w telewizor na najlepsze momenty meczu Trefl SopotTwarde Pierniki Toruń, dissować na smartfonie kolegów z banieczki i podejmować strategiczne decyzje.

Naprawdę szkoda, że upiorny duet Jokerów, jaki tworzą Bibi Netanjahu z Panem Cheetosem Trumpem, nie występuje tylko w komiksach i nie pojawił się już Governator Terminator Schwarzenegger, by ich rozłożyć na części niezamienne. Ale najgorzej, jeśli to przez moje zachcianki kulinarne, konsumpcję wieprzowiny, tandetne zniewolenie patriarchalne, jakim jest mejkap, trwonienie czasu na czytanie, gdy tektonika geopolityczna szaleje, przez tę moją ignorancję i hedonizm wybuchła ta czwarta wojna, zwana przez niektórych perską.

Nie da się tego rozpadu Ameryki wyciszyć. Na śniadanie Wenezuela, na lunch rozbabrana Grenlandia, na obiad Teheran, a wszystko rozwalone i nieuprzątnięte jak pokój mojego starszego syna. Gdy tylko kumpel zadzwonił, że boisko w Skaryszaku (taki park u nas) jest wolne, to Kuba porzucał lekcje, brudne talerze, nie do końca rozkwitłą koleżankę i znikał.

Polityka 11.2026 (3555) z dnia 10.03.2026; Felietony; s. 91
Reklama