Weto prezydenta do programu SAFE opóźni napływ euro do Polski, ale samej pożyczki nie zablokuje. Kiedy Mariusz Błaszczak zadłużał nas w Korei Płd., nie pytał Sejmu ani prezydenta – o zaciągniętej w dolarach drogiej pożyczce Polacy dowiedzieli się z mediów koreańskich. A jednak PiS i prezydent nadal usiłują nam wmówić, że prawdziwie narodowy i suwerenny jest SAFE 0 proc., zaproponowany przez Adama Glapińskiego. Projekt już trafił do Sejmu, prezydent żąda, żeby jak najszybciej został uchwalony. Pokazuje on, jak niezależność NBP rozumie jego obecny prezes oraz po co taka ustawa potrzebna jest prezydentowi – czyli prawdziwą przyczynę weta.
Glapiński, który wcześniej zapewniał, że NBP nie sprzeda ani uncji zgromadzonego złota, porwany patriotycznym uniesieniem zmienił zdanie, co ujawnił na ostatniej konferencji, na którą nie wpuszczono największych polskich telewizji. W myśl jego koncepcji część rezerw złota, których jest 570 ton, można by jednak sprzedać na giełdzie w Londynie. Ponieważ NBP kupił złoto taniej, niż wynosi jego obecna cena, pojawiłby się zysk. Ten zysk, w postaci dolarów albo obligacji, NBP mógłby – a raczej musiałby – przekazać do budżetu. Takie jest prawo. NBP jest niezależny, więc taką decyzję zarząd banku, całkowicie podporządkowany prezesowi, może podjąć, ale nie musi – uważa Glapiński, traktując złoto NBP jak prywatny sejf. Do tej pory złota nie sprzedawał, bo wolał zysku nie osiągać; to nie jego rząd. Sytuacja byłaby inna, gdyby została zrealizowana druga część planu.
A jest nią ustawa, której projekt złożył prezydent. Obecne prawo nakazuje 95 proc. zysku NBP przekazać do budżetu, Nawrocki chce to zmienić i powołać Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, konkurencyjny do już istniejącego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.