Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Skubana medycyna

Za wizytę u lekarza płaci się w większości krajów rozwiniętych. Pora, by płaciło się i u nas. Na skromne 10 zł już nas stać.

Miłość i medycyna to temat niebezpieczny i ekscytujący. A co dopiero pieniądz i medycyna! Pieniądz medycynę nakręca i pieniądz ją niszczy. A my wszyscy, czyli pacjenci, leczeni jesteśmy i ucierani na pył pokorny między dwoma młyńskimi kamieniami, z których każdy obraca się dzięki sile pieniądza w inną stronę. Jeden kamień to medycyna budżetowa, oparta na groszu publicznym wziętym w podatkach i obowiązkowych składkach ubezpieczeniowych. Ona pieniądze wydaje i kręci się w prawo. A ten drugi kamień, mniejszy, kręci się w lewo i pędzi go pieniądz medycyny, która zarabia. Koordynacja tych dwóch nierównych kamieni to właśnie „system ochrony zdrowia”. Trudne to zadanie, bo interesy wszystkich stron są sprzeczne. Chorzy nie chcą ani chorować, ani płacić, medycyna publiczna nie chce, żeby ludzie chorowali, a jak już chorują, to woli, żeby siedzieli w domu, bo i tak nie płacą, a za to medycyna prywatna chce, żeby ludzie chorowali, przychodzili i płacili. W dodatku wszystkiego wciąż jest za mało, więc i pacjent pacjentowi wrogiem, i szpital szpitalowi, i w ogóle same wrogi dookoła.

Generalnie im więcej pieniędzy w obu sektorach – medycyny publicznej i komercyjnej – tym więcej ludzi może być leczonych. Jednak efektywność tych wydatków, zarówno budżetowych, jak i prywatnych, zależy od wielu czynników. Nad niektórymi mamy kontrolę, nad innymi nie bardzo, bo trochę rządzi rynek, a trochę monopole, licencje itp. Tam zaś, gdzie kontrolę mamy, często się jej wyzbywamy, wierząc, że rynek zadziała w sposób korzystny dla pacjentów. I czasem tak bywa, a czasem nie.

Liberalizacja rynku usług medycznych i rynku pracy w medycynie to dobra rzecz, pod warunkiem że nie straszą niedostatki podaży i monopole. A w Polsce brakuje lekarzy. Mogą więc dyktować ceny za swoje godziny pracy i zdecydowanie nie są przy tym skłonni do korygowania ortodoksyjnego „prawa popytu i podaży”.

Polityka 12.2026 (3556) z dnia 17.03.2026; Felietony; s. 90
Reklama