Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Poradnik starego rockmana

Żeby zostać starym rockmanem, trzeba być najpierw młodym rockmanem, a na to już stanowczo za późno. Cóż jednak szkodzi marzyć, tym bardziej że naprawdę jest o czym.

Był kiedyś taki komiks: twarz chłopca, zapytanego przez dziennikarza, kim chciałby zostać w przyszłości, zmienia się wraz z kolejnymi kadrami. Pod nosem pojawia się wąs („elektrykiem!”), na głowie wyrasta plereza („piłkarzem” – odpowiada, był to bowiem komiks z innej epoki), następnie ciemne okulary. „Francuzem!” – kończy. Mówię o tym dlatego, że ja najbardziej na świecie chciałbym zostać starym rockmanem.

Istnieje oczywiście kilka przeszkód. Żeby zostać starym rockmanem, trzeba być najpierw młodym rockmanem, a na to już stanowczo za późno. Cóż jednak szkodzi marzyć, tym bardziej że naprawdę jest o czym. Taki rockman to ma klawe życie oraz wyżywienie klawe. Wszystko to jeden wielki happening i catering zarazem. Prześpisz się w vanie, połobuzujesz, zgarniesz banknoty z kasy, prześpisz się w hotelu, potem znowu w vanie i tak dookoła Wojtek. Jest tylko jeden warunek: musisz być starym rockmanem z sukcesami. Jeśli uda się go spełnić, napisawszy kilka zręcznych szlagwortów i udanych refrenów, to można zarabiać przez sen: ZAiKS nie śpi, żeby spać mógł ktoś, a młyny radiowej rotacji mielą bez ustanku.

Plusów jest więcej. Ludzie śmieją się z twoich żartów, nawet tych najbardziej przeciętnych. Podziwiają cię z każdej strony, niczym totem sowizdrzalskiej mądrości. Jednocześnie nikt nie oczekuje, żebyś zachowywał się adekwatnie do swojego wieku (z rockmankami jest inaczej, ale to już inna historia). I nawet jeśli już dawno wypadłeś z artystycznej formy, ten czy ów recenzent nie poskąpi ciepłych słów pod adresem twojego nowego albumu – pewnie dlatego, że cieszy się, że wciąż działasz, nagrywasz, dzielisz się tym, co masz najlepszego.

Trudno zresztą o to, żebyś wypadł na dobre z obiegu, wydał się komuś niewygodny.

Polityka 17.2026 (3561) z dnia 21.04.2026; Felietony; s. 91
Reklama