Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Rozśpiewane pożarzysko

Puszcza Solska Puszcza Solska Wojciech Olkuśnik / East News

W maju doszło aż do dwóch dużych pożarów w polskich lasach. W Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie spłonęło 1157 ha, w okolicach mazowieckiego Wołomina – ok. 300 ha. Oba pożary powstrzymywano z dużym poświęceniem; w pierwszym – zginął pilot samolotu Dromader. Polskie lasy nie płonęły na tak rozległym obszarze od 1992 r. Należy się spodziewać – taki mamy klimat – coraz częstszych powtórek. I sporów o to, co robić z pożarzyskami.

Bo sprawa nie jest taka oczywista. Na szlaku ognia w pożarzysku w Puszczy Solskiej śpiewa coraz więcej gatunków ptaków. Odradzają się rośliny, powróciły głuszce. Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne apeluje, by nie dać się zwieść narracji o „katastrofie ekologicznej”. Owszem, są znaczne straty, ale większym kłopotem będzie wycięcie i wywiezienie nadpalonych drzew oraz wprowadzenie na ich miejsce sztucznych nasadzeń. Taki scenariusz planują wdrożyć Lasy Państwowe. I chcą działać jak najszybciej, by drewna nie zajęły owady, co obniży jego cenę. Lubelscy ornitolodzy twierdzą, że taka operacja „wyrządzi więcej szkód niż same płomienie”.

Leśne organizmy są przystosowane do radzenia sobie z pożarami, zwraca uwagę Państwowa Rada Ochrony Przyrody. I wskazuje, że w Puszczy Solskiej część stworzeń uciekła przed ogniem (jak głuszce), inne (np. mrówki) schroniły się pod ziemią. Rada podkreśla, że pożar nie umniejszył walorów najcenniejszych przyrodniczo miejsc.

Co więcej, stworzył warunki atrakcyjne dla gatunków pirofilnych, czyli uzależnionych od obecności ognia w środowisku. Rada namawia, by jak najszybciej powołać rezerwat Długie Bagno, ale w znacznie szerszych granicach niż na planowanych dotąd 280 ha (z tego 172 ha zostało dotknięte ogniem). Bo najsensowniej byłoby znaczną część pożarzyska pozostawić do renaturalizacji.

Polityka 23.2026 (3567) z dnia 01.06.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 8
Reklama