Lublin to nie Warszawa – usłyszały Jola i Alicja Sienkiewicz-Prochowicz. Gdy zwróciły się do lubelskiego Urzędu Stanu Cywilnego o transkrypcję aktu małżeństwa zawartego na Maderze, spotkały się z odmową. Po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego unieważniającego tę odmowę otrzymały jednak polski akt małżeństwa, ale urząd nie wprowadził zmian w ich rejestrach PESEL.
– Wydany przez lubelski urząd akt nie wywołuje żadnych skutków prawnych; nawet tego podstawowego, jakim jest zmiana stanu cywilnego. W krajowym rejestrze Jola i Alicja nadal są pannami – mówi Maja Heban ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.
Dr Piotr Kasprzyk, redaktor naczelny czasopisma „Metryka”, wydawanego we współpracy z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, w filmiku adresowanym do Joli i Alicji informuje je, że w świetle polskiego prawa nie są małżeństwem. Według niego dokonywanie transkrypcji jest bezprawne, a taki akt ma „wartość makulatury”. „Metryka” od miesięcy prowadzi szkolenia dla urzędników, jak odmawiać parom jednopłciowym. Obejmują one m.in. argumentację prawną odwołującą się do konstytucji i gotowe wzory decyzji odmownych. Koszty szkolenia urzędy pokrywają ze swoich budżetów. Wykupiło je już prawie 40 gmin w Polsce.
Urzędnicy są zdezorientowani. Z jednej strony groźby, że łamią konstytucję, i świadomość, że gdy prawica ewentualnie przejmie władzę, poniosą konsekwencje. Z drugiej strony: wyrok TSUE, wyroki polskich sądów administracyjnych, zobowiązujące do umożliwiania transkrypcji i rozporządzenie ministerialne, które właśnie kilka dni temu weszło w życie.
Gdy rozporządzenie podpisywano w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwie Cyfryzacji, mówiono, że to historyczny dzień – przełomowa odpowiedź na wieloletnie trudności prawne, z jakimi mierzyły się pary jednopłciowe.