Karol Nawrocki, którego symbolem jest na razie tylko snus i Grand Hotel w Sopocie, mu zazdrości, dlatego promuje się na koniu, mającym nad hulajnogą tę przewagę, że jest środkiem lokomocji bardziej wytwornym oraz tradycyjnie polskim, a Nawrocki i jego rodzina mogą na nim jeździć na koszt państwa.
Wśród części Polaków Mentzen jest tak popularny jak hulajnoga i trzeba przyznać, że robi wszystko, by wygłaszane przez niego opinie też trzymały poziom hulajnogi. Dobrym przykładem jest zamieszczone w mediach społecznościowych nagranie, gdzie dowcipkuje sobie z powołania do policji nowych policjantek, ilustrując to ich zdjęciem. „Od razu czuję się bezpieczniej”, ironizuje Mentzen, potwierdzając, że nagły przypływ uczuć może skutkować chwilowym rozstaniem się z rozumem.
Nie wiem, czy gdyby hulajnogi myślały, odważyłyby się na coś takiego. Moim zdaniem raczej przyhamowałyby. Mentzen nie przyhamował, co każe się zastanowić, że może z młodymi kobietami w policyjnych mundurach jest coś nie tak. Że może te kobiety dręczą go w koszmarach sennych, bo zamiast w naturalny sposób ulegać inteligencji i wdziękowi pędzącego na hulajnodze Mentzena, krępują go kajdankami i zabierają mu hulajnogę? Albo może paraliżuje go wspomnienie upiornej przygody posła Wiplera, partyjnego kolegi, któremu kobieta w policyjnym mundurze wyrządziła kiedyś krzywdę pałką, wykorzystując fakt, że był w stanie nietrzeźwym i próbował się przeciwstawiać jej agresywnym zapędom?
Marszałek Czarzasty uznał wpis Mentzena za skandal i zaapelował do kobiet popierających Konfederację, żeby poważnie przemyślały jego słowa i wyciągnęły konsekwencje. Zachęcanie zwolenniczek Mentzena do myślenia uważam za bardzo chytry plan, chociaż obawiam się, że spotka się z agresywną reakcją polityków Konfederacji, przekonanych, że jak kobiety zaczynają myśleć, zaraz myślą o aborcji, niezależności albo o wstąpieniu do policji, w wyniku czego mężczyźni tacy jak Sławomir Mentzen nie czują się bezpiecznie.