Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Ministra z rządu, partnerom lżej

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Jan Szyszko i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz Jan Szyszko i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz Marysia Zawada / Reporter

Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła, że odchodzi z rządu. Zaskoczeń brak. Była to najbardziej spodziewana decyzja pod słońcem, a niewiadomą pozostawał tylko jej termin oraz rozwiązanie zagadki, czy ministra odejdzie sama, czy też zostanie zwolniona. Bezpośrednim powodem rezygnacji Pełczyńskiej było głosowanie klubu Polski 2050, który wbrew jej woli w większości opowiedział się za zniesieniem limitu kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W konsekwencji szefowa postanowiła ewakuować się nie tylko z rządowego, lecz również z partyjnego kapitańskiego mostka. Choć może słowo „ewakuacja” nie jest tu najtrafniejsze, ponieważ wedle samej Pełczyńskiej jej odejście to dowód na to, że „wartości są ważniejsze niż stołki”. W innej zaś wersji nie odeszła, tylko została „skazana na wygnanie za myślozbrodnię”. Mocne to słowa, idealnie wpisujące się w pasywno-agresywny styl komunikacji byłej ministry, który sympatii w obozie rządowym raczej jej nie przysparzał. Wraz z Pełczyńską-Nałęcz do dymisji podał się również jej zastępca w resorcie funduszy Jan Szyszko. Tutaj również nie obyło się bez odezwy o „zaniku moralnego kompasu” w koalicji 15 października.

Pełczyńska-Nałęcz była niezłą szefową resortu, a forsowana przez nią skutecznie ustawa o jawności cen deweloperskich zapisze się jako rozwiązanie choć trochę cywilizujące rynek mieszkaniowy. Bez wątpienia jest w ekipie Donalda Tuska cała gromada gorszych od niej ministrów. Co nie zmienia faktu, że w polityce poruszała się bez mapy. Do tego w irytującym stylu osoby wyrwanej z wieloletniej hibernacji, która jest szczerze zadziwiona i oburzona tym, według jakich zasad to wszystko działa. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że najlepiej czułaby się jako szefowa rządu, narzucająca priorytety i ustawiająca ludzi do pionu.

Polityka 44.2026 (3588) z dnia 27.10.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 6
Reklama