Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Obietnice i kłamstwa nadziei

O Agacie Mróz miała powstać medialna historia z happy endem. Nie powstanie. Bo białaczka to ruletka. Co nie znaczy, że nie można wygrać.

Leokadia Podpłońska śledziła historię Agaty Mróz jak doniesień o własnym dziecku. Tak ładnie wyglądała Agatka w programie u Ewy Drzyzgi po tym, jak w kwietniu urodziła dziewczynkę. Ostatni raz widziała ją w telewizji po przeszczepie. Z pokoju za szybą machała ręką do widzów. I nagle ten czerwony pasek u dołu ekranu. Siedziała w pracy w hotelowej recepcji. I czuła, że wyskoczy jej serce. Agata Mróz nie żyje. A przecież Marta, córka pani Leokadii, ma już dawcę.

Przypadek Marty

Marta ma 19 lat. Zrobiła maturę, ale na razie nie poszła na studia. Czeka, pracując w sklepie z zegarkami. Dawca szpiku dla Marty jest zgodny w prawie 100 proc. Z Niemiec, jak u Agaty. Niemcy mają dobre wyniki serologiczne, bo długo żyli w dobrobycie – myśli pani Leokadii biją się na argumenty. U Agaty, wysokiej siatkarki, dawcą była drobniutka Niemka, zaledwie 40 kilogramów. Może dlatego?

Trzy lata temu dopadło Martę to samo świństwo. Diagnoza – przewlekła białaczka. Najpierw działały lekarstwa, ale już przestały działać. To śpi, czekając na przeszczep. Myśli: ten sam prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantologii Szpiku we Wrocławiu będzie opiekował się Martą. Po głosie przez telefon pani Leokadia czuje, że jest to człowiek złoty. Mówił: – Nie będę naciągał pani na koszty, żeby pani jechała do Wrocławia z wynikami, proszę przesłać je faksem. Wysłała. Profesor odczyta z nich, czy organizm Marty jest już przygotowany do przeszczepu.

W chorobie Agacie Mróz towarzyszyła kamera. Film miał być pokazany latem na spotkaniu dawców i biorców w Sopocie. Miał chorych podnieść na duchu morałem z zakończenia filmu – że z wiarą można wszystko, oraz zachęcić potencjalnych dawców.

Ale historia skończyła się źle. Więc pani Leokadia nerwowo czepia się przykładów pozytywnych, żeby nie zwariować.

Reklama