Wniebowzięci
Eksperyment pod roboczą nazwą instytut księdza prałata Jankowskiego, który za kilkanaście dni zostanie zlikwidowany, zakończył się wielką katastrofą. Finansową i moralną.

Wiceprezes Stanisław Słabiński prosi, by wychylić się znad kawiarnianego stolika i dokładniej przyjrzeć jego głowie. Tuż nad uchem pojawiły się już pierwsze siwe włosy, co jest rzadkością u 26-latka. To efekt uboczny kierowania instytutem księdza prałata Henryka Jankowskiego. – Czy ja mam poczucie winy za ten upadek? – zastanawia się wiceprezes Słabiński. – Tak, bo nie miałem siły temu wszystkiemu się przeciwstawić. Ale są też okoliczności łagodzące. – Instytut był miejscem, gdzie ścierały się różne grupy interesów – tłumaczy Słabiński i wylicza: – Wielki biznes, interesy ukraińskie, walka o stocznie i służby specjalne.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną