Przyjacielski ostrzał
Amerykańska kula, która przeszyła prawy bark szeregowego T. i przeleciała przez płuco szeregowego R., nawet nie drasnęła przyjaźni polsko-amerykańskiej. Przynajmniej tak to widzą Amerykanie i unikają trudnego słowa odszkodowanie.

To nie był dobry dzień. Ale taką mądrość to człowiek ma po fakcie, a dostać kulkę we własnym campie, to jednak jakoś bardziej boli. Choć trzeba uczciwie przyznać, że przez pierwsze sekundy to nie boli wcale. I z tym odszkodowaniem jest tak samo. Na początku o nim nie myśleli. Ale jak tylko wracali myślami do tego wieczoru, to złość jakaś ich brała, bo nie po to lecieli do Iraku, żeby dostać kulkę od Amerykanina. Znaczy się każdy żołnierz wie, co to jest friendly fire (przyjacielski ostrzał), przypadkowy, niechciany, który trafia swoich, ale czy on był friendly?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną