Stary portfel
Wygląda na to, że to specyficzna polska specjalność. Okradanie, wykorzystywanie i naciąganie starych ludzi.

Poczucie bezpieczeństwa Jerzego T., warszawiaka, miało solidną podstawę. Konto w banku, lokaty na trumnę, miejsce na cmentarzu, pomnik i orkiestrę. I ewentualnie na szpital. Z dnia, gdy to poczucie runęło, Jerzy T. pamięta tylko ranek. Siedział w parku na ławce, jakiś człowiek w czapce z dużym daszkiem biegał wokół z telefonem. Bardzo przygnębiony, bo córka w szpitalu, a on nie może ściągnąć pieniędzy z zagranicy. Pan Jerzy, bywały w świecie, zaoferował pomoc: dziecko trzeba ratować.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną