Sześciolatki do szkoły, ustawa do TK
Prezydent nie zaszkodził temu, co konieczne, ale też nie wziął na siebie odpowiedzialności za to, co szkodliwe
W sprawie ustawy oświatowej Prezydent miał do wyboru trzy wyjścia. Mógł ją podpisać akceptując to, co w niej dobre (czyli posłanie sześciolatków do szkoły) i to co złe (osłabienie kontroli państwa nad oświatą i pogłębienie nierówności w oświacie). Mógł skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, co by oznaczało przesunięcie reformy o rok, bo sędziowie raczej by nie wydali werdyktu dość szybko, by nowe prawo mogło wejść w życie przed wrześniem. Mógł się zdecydować na weto, które ma głównie znaczenie symboliczne, bo SLD już wcześniej zapowiedział, że pomoże w jego odrzuceniu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną