Koniec Leo Beenhakkera

Pogrzeb w Mariborze
Porażka polskiej reprezentacji: pożegnanie się z Leo Beenhakkerem niewiele da, bo przede wszystkim trzeba się pożegnać z wypaloną do cna obecną drużyną.

W Mariborze nie tylko przegraliśmy ze Słowenią i straciliśmy szanse na awans do finałów mistrzostw świata w RPA, ale również nastąpił pogrzeb aktualnej reprezentacji Polski. I nie o wynik meczu chodzi, a o beznadziejny styl jaki zademonstrowali nasi piłkarze. Aż przykro o tym pisać i nie będę punktował braku ambicji, szybkości, absolutnego bezhołowia itd. Tak beznadziejnie polscy piłkarze nie grali chyba od wielu, wielu lat. Może więc i lepiej, że nie pojedziemy na Mundial, bo obecną kadrę piłkarską z jej aktualnym trenerem, a także nas wszystkich, spotkałyby w Afryce już nie porażki, a upokorzenia.

Kryzys polskiej piłki nożnej pogłębia się od momentu awansowania do finałów mistrzostw Europy w 2008 r., a zatem od dwóch lat. Już w tym turnieju polscy piłkarze nie spełnili oczekiwań, a potem było stopniowo coraz gorzej. Nie sprostaliśmy rywalom w obecnych eliminacjach mistrzostw świata, mimo iż gwarantujące awans pokonanie Irlandii Płn., Słowenii czy Słowacji, z którymi znaleźliśmy się w jednej grupie, leżało w naszych możliwościach. Nic z tego. I sytuacji nie zmieni pożegnanie się z Leo Beenhakkerem, bo przede wszystkim trzeba się pożegnać z wypaloną do cna obecną drużyną.

Na zbudowanie nowej reprezentacji mamy niespełna 3 lata. Jako gospodarze Euro 2012 bez udziału w eliminacjach znajdziemy się w finałach. Nowa kadra będzie się więc hartowała w meczach towarzyskich. Z jednej strony daje to spokój, z drugiej nie zapewnia ostrej rywalizacji. Obawiam się więc, że szybciej zbudujemy na Euro stadiony, autostrady i lotniska niż silną i sprawdzoną w twardych meczach reprezentację. Zwłaszcza, że mamy słabe rozgrywki ligowe, ubogie kluby, exodus talentów, skłóconych działaczy, nie mówiąc o ciągnącym się już od 3 lat śledztwie w sprawach korupcji, przedłużanym nieustannym zatrzymywaniem nowych podejrzanych. A przecież w futbolu mieliśmy liczące się sukcesy. I nie tylko złoty medal w turnieju olimpijskim w 1972 r., trzecie miejsca na mundialach w 1974 i 1982 r., ale również awansowaliśmy ostatnio dwukrotnie do finałów mistrzostw świata (2002 i 2006). A obecne sukcesy w siatkówce, piłce ręcznej czy koszykówce dowodzą, że talentu do gier i zdolności organizacyjnych nam nie brakuje. Czyżbyśmy więc tylko w futbolu byli chorzy?

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj