Tarcza będzie, ale inna
Jaki system chcą nam teraz zaproponować Amerykanie?

W Polsce nie będzie w przewidywalnej przyszłości wyrzutni antyrakiet, a w Czechach nie stanie radar potrzebny do ich naprowadzania na wrogie pociski. Stany Zjednoczone zrezygnowały z tarczy według projektu zaakceptowanego przez poprzedniego prezydenta. Ale bynajmniej nie zaniechały budowy systemu obrony antyrakietowej. Wręcz przeciwnie – rozłożą parasol antyrakietowy szybciej niż przewidywał to plan Busha. Tyle że będzie on znacznie mniejszy i nie będzie wymagać budowania baz w Europie Środkowej.

Mówiąc najkrócej, admirałowie pokonali generałów. Poprzedni plan zakładał budowę wyrzutni na lądzie (GBMD), obecny stawia na antyrakiety wystrzeliwane z amerykańskich okrętów wojennych (AEGIS). Druga istotna różnica: podczas gdy tarcza Busha brała na cel pociski międzykontynentalne, a więc rakiety dalekiego zasięgu, których Iran jeszcze nie zbudował, tarcza Obamy będzie wymierzona w pociski średniego i krótkiego zasięgu, które Iran testuje już teraz. Wreszcie trzecia, kluczowa różnica: lądowy system antyrakiet nie wyszedł dotychczas poza fazę nieudanych testów, system morski już działa.

 

AEGIS, po grecku „tarcza”, to najbardziej zaawansowany i sprawdzony z systemów antyrakietowych testowanych przez Pentagon. Na tyle skuteczny, że od USA kupiła go Japonia, znajdująca się w sferze rażenia północnokoreańskich rakiet średniego zasięgu. Teraz taki sam, regionalny parasol Amerykanie chcą rozpiąć nad Europą, a w przyszłości rozwinąć także lądową wersję antyrakiet wystrzeliwanych dziś z morza. Takie właśnie antyrakiety – dziś nieistniejące – miał na myśli sekretarz obrony USA, gdy powiedział, że Polska i Czechy otrzymają ofertę goszczenia elementów nowej tarczy.

 

Jeden z punktów dowodzenia systemu AEGIS na podładzie USS Normandy, źródło: Wikipedia 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj