Felietony Ludwika Stommy

Wina Putina

Rozpoczęła się olimpiada zimowa w Soczi. W polskich mediach spotykam się raz za razem z terminem: „olimpiada Putina”. Niby nic, a tkwi w tym ubliżająca, parszywiutka sugestia. Jakoś dziwnie nikt nie pisał, że igrzyska zimowe w Squaw Valley w 1960 r. to „olimpiada Eisenhowera”, a w Albertville 1992 r. – Mitterranda. Wynikać ma z tego, iż olimpiada w Rosji nie daje satysfakcji milionom ludzi, a jest tylko osobistą wielkopańską, czy jak kto woli feudalną zachcianką Putina.

Polityka 7.2014 (2945) z dnia 11.02.2014; Felietony; s. 96
Reklama