Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Felietony Ludwika Stommy

Kazirodca Hartman

Mój śmiertelny wróg (bo kto inny w końcu wysiudał mnie z cotygodniowego felietonu w POLITYCE?) Jan Hartman (skądinąd go wielbię, bo stoimy po tej samej stronie barykady), napisał coś o kazirodztwie. Nie wiem nawet dokładnie co, ale rzuciły się na niego wszelkie autorytety kościelne i prawdziwie polskie. Poseł Niesiołowski dał wyraz swojemu nieskończonemu obrzydzeniu. Prawica zawyła. Jedyny problem w tym, że niestety, co jest już w Polsce regułą, nikt nie czuje się w obowiązku do posiadania minimalnej choćby wiedzy o tym, o czym się wypowiada.

Kazirodztwo podług Słownika języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego jest to „utrzymywanie stosunków płciowych z osobą blisko spokrewnioną”. Pojawia się jednak od razu pytanie: kto jest „osobą blisko spokrewnioną”. Claude Levi-Strauss wykazał, że w zależności od stosunków społecznych, wymogów zachowania władzy, perspektywy socjologicznej waha się owo pojęcie od pierwszego do dziesiątego (i więcej!) stopnia pokrewieństwa i na tyleż rozciągać się może tabu kazirodztwa niebędącego normą medyczną, moralną, ale par excellence społeczną.

Polityka 41.2014 (2979) z dnia 07.10.2014; Felietony; s. 104
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >