Sylwester jednak optymistyczny

Swojego czasu zbieraliśmy się z przyjaciółmi w noc sylwestrową. Były tańce i radziecki szampan (rumuński był gorszy). Na kilkanaście sekund przed północą zaczynało się chóralne odliczanie: piętnaście, czternaście, trzynaście... Potem bił zegar i strzelały korki. Jakkolwiek irracjonalne to było, każdemu się zdawało, że wchodzimy w jakiś nowy czas, lepszy oczywiście, w którym spełniać się będą marzenia, a świat się zarumieni. Witając nowy rok 2015, nie mam już cienia tamtych złudzeń.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj