Felietony Ludwika Stommy

Przechowalnie pamięci

„Moje i następne pokolenie wychowały się na książkach Czytelnika, Iskier i PIW”. „Moje i następne pokolenie wychowały się na książkach Czytelnika, Iskier i PIW”. Chris Niedenthal / PAP

Pisałem już kiedyś o tym, jak podupadającą finansowo kawiarnię Deux-Magots wspomogły władze Paryża. Było to niezgodne z wszelkimi zasadami wolnej konkurencji, jak ją pojmują bezlitośni liberałowie. Inne bistra, nad tymi w okolicach Sorbony w szczególności ubolewam, musiały zamknąć drzwi i ustąpić miejsca ekskluzywnym perfumeriom czy sklepom odzieżowym. Niesprawiedliwość? Zapewne. Tyle że w Deux-Magots i sąsiedniej Café de Flore spędzali dni i noce surrealiści, egzystencjaliści, koszmarny (fizycznie, a według wielu i filozoficznie) Jean-Paul Sartre podrywał młode panienki w czarnych swetrach obsypanych łupieżem, palące skręty w brązowych od zaśniedziałej nikotyny długich fifkach.

Polityka 7.2015 (2996) z dnia 10.02.2015; Felietony; s. 104
Reklama