Czytajcie Anię
Czytajcie „Anię z Zielonego Wzgórza”. Czytajcie do jasnej cholery!

Doszedłem wreszcie do tego momentu dorosłości, kiedy dane mi zostało zrozumieć, że nie Szekspir, Tołstoj, Dostojewski, Stendhal, Steinbeck, Grass, a nawet nie Pilch. Że powieścią mojego życia jest „Ania z Zielonego Wzgórza” pióra Lucy Maud Montgomery. Przypomnę: Maryla Cuthbert postanawia zatrudnić w swoim gospodarstwie na wyspie Księcia Edwarda w Kanadzie sierotę – parobka. Przez pomyłkę poczty, sierocińca i innych instytucji, jak miło pomyśleć, że to nie tylko u nas się zdarza, dostarczają jej nie muskularnego nastolatka, lecz szczupłą dziewczynkę, do tego rudą i piegowatą – Anię Shirley.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj