Felietony Ludwika Stommy

Czytajcie Anię

Czytajcie „Anię z Zielonego Wzgórza”. Czytajcie do jasnej cholery!

Doszedłem wreszcie do tego momentu dorosłości, kiedy dane mi zostało zrozumieć, że nie Szekspir, Tołstoj, Dostojewski, Stendhal, Steinbeck, Grass, a nawet nie Pilch. Że powieścią mojego życia jest „Ania z Zielonego Wzgórza” pióra Lucy Maud Montgomery. Przypomnę: Maryla Cuthbert postanawia zatrudnić w swoim gospodarstwie na wyspie Księcia Edwarda w Kanadzie sierotę – parobka. Przez pomyłkę poczty, sierocińca i innych instytucji, jak miło pomyśleć, że to nie tylko u nas się zdarza, dostarczają jej nie muskularnego nastolatka, lecz szczupłą dziewczynkę, do tego rudą i piegowatą – Anię Shirley.

Polityka 3.2016 (3042) z dnia 12.01.2016; Felietony; s. 105