Niezwykłe losy Marii Krzyszkowskiej

Ostatnia primabalerina
Maria Krzyszkowska była jedną z największych gwiazd polskiego baletu. 40 lat temu pożegnała się ze sceną. Od tego czasu nie mamy primabalerin, trudno też znaleźć postać, która wywołuje podobne emocje i kontrowersje.
Maria Krzyszkowska i Witold Gruca w spektaklu „Czerwony płaszcz”, Teatr Wielki, 1962 r.
Piotr Baracz/EAST NEWS

Maria Krzyszkowska i Witold Gruca w spektaklu „Czerwony płaszcz”, Teatr Wielki, 1962 r.

Prestiżowy tytuł primabaleriny – pierwszej tancerki w zespole – otrzymała 70 lat temu z rąk Juliana Tuwima, wówczas kierownika artystycznego Teatru Nowego w Warszawie. Bez medialnego szumu i oficjalnej ceremonii. Po prostu zapisano to w papierach. Może na wyrost, ale takie były powojenne czasy.

Teatr mieścił się w wyremontowanych pomieszczeniach dawnego kina przy ulicy Puławskiej 39. Próby odbywały się w szatni, za drążek baletowy służył blat, na którym kładło się płaszcze.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną