Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Nieśmiała tęcza

LGBT na ekranie

Harley Quinn, główna bohaterka superbohaterskich „Ptaków nocy”, jest biseksualna. Harley Quinn, główna bohaterka superbohaterskich „Ptaków nocy”, jest biseksualna. Landmark Media / Polityka
Komercyjne, widowiskowe kino powoli otwiera się na obecność bohaterów ze świata LGBT. Jest w tym sporo rynkowego wyrachowania, trochę hipokryzji, ale i nadzieja na zmiany.
Kadr z filmu „Noamia”.SFP Studio Munka/Polityka Kadr z filmu „Noamia”.

Pod koniec maja w serwisie streamingowym Disney+ miała premierę krótkometrażowa animacja ze studia Pixar „Out”, której główny bohater, młody mężczyzna o imieniu Greg, jest gejem. Mieszka ze swoim partnerem Manuelem i właśnie planują przeprowadzkę, gdy nieoczekiwanie z pomocą przyjeżdżają rodzice Grega. A ponieważ mężczyzna ukrywa przed nimi swoją orientację, zaczyna panikować i w pośpiechu ukrywać wszelkie ślady swojego związku.

W tym zaledwie dziewięciominutowym filmie dzieje się wiele, pojawia się nawet element magiczny: Greg zamienia się na krótko osobowością ze swoim psem. Ale jest też happy end, z polskiego punktu widzenia graniczący z magią: okazuje się, że matka Grega od dawna wie, że jej syn jest gejem, i po prostu ma nadzieję, że dobrze ułoży sobie życie. A jego ojciec, facet o posturze i aparycji stereotypowego drwala, spontanicznie przytula Manuela, kiedy wreszcie mają okazję się poznać.

Film Pixara przypomina stary problem: choć kino LGBT w obiegu arthouse’owym i festiwalowym ma silną reprezentację oraz wybitnych twórców, na większą widownię mogą liczyć pojedyncze, głośne, nominowane do Oscarów hity, takie jak „Tajemnica Brokeback Mountain”, „Moonlight” czy „Tamte dni, tamte noce”, a zbiorową wyobraźnię kształtują przede wszystkim widowiskowe blockbustery, docierające do każdego zakątka świata. A w nich wątki LGBT pojawiały się dotychczas sporadycznie.

Oszustwa różowego kapitalizmu

Koncern Disneya – jak z przekąsem zauważył kiedyś Michał R. Wiśniewski w tekście pisanym dla serwisu internetowego POLITYKI – co chwilę ogłasza, że na ekranie pojawi się „pierwsza postać homoseksualna”. Za każdym razem głośno anonsowane okazywały się z reguły łatwymi do przegapienia epizodami: krótkim tańcem dwóch mężczyzn w aktorskiej wersji „Pięknej i Bestii”, jednopłciową parą antylop pojawiającą się na kilka sekund w „Zwierzogrodzie”, sceną, w której zrozpaczony człowiek opłakuje zmarłego partnera w „Avengers: Koniec gry”, pocałunkiem dwóch kobiet gdzieś na drugim planie najnowszych „Gwiezdnych wojen”, jednym zdaniem wypowiedzianym przez trzecioplanową postać w animowanym „Naprzód”.

Polityka 26.2020 (3267) z dnia 23.06.2020; Kultura; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Nieśmiała tęcza"
Reklama