Kultura

Z Camelotu do Hollywoodu

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

Film „Zielony rycerz. Green Knight”. Film „Zielony rycerz. Green Knight”. Eric Zachanowich/A24 Films
W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?
Kadr z filmu „Monty Python i Święty Graal” (1975 r.).hoto12/BEW Kadr z filmu „Monty Python i Święty Graal” (1975 r.).

Kto czytał legendy arturiańskie? „Śmierć Artura” autorstwa XV-wiecznego pisarza Thomasa Mallory’ego to lektura znana głównie mediewistom. To zresztą nie jest oryginał, a coś w rodzaju kompilacji tego, co o Arturze pisano przez wcześniejszych dziesięć wieków naszej ery. Pierwsze wzmianki o królu pojawiły się w celtyckiej poezji z V w., pierwszą wersją jego historii była ta zawarta w „Historia Brittonum” Nenniusa z IX w.

A jednak większość z nas doskonale wie, kim był Artur, kim dla niego była Ginewra, zna imię królewskiego miecza Excalibura, a także artefakt, którego poszukiwał król: Święty Graal.

Polityka 31.2021 (3323) z dnia 27.07.2021; Kultura; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Z Camelotu do Hollywoodu"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021