Recenzja filmu: „Toni Erdmann”, reż. Maren Ade

Pod maską bizneswoman
Najgłośniejsza w tym sezonie, obsypywana nagrodami komedia w zgrabny i dowcipny sposób przypominająca o tym, co człowiek w sobie tłumi, blokuje, ale też traci, gdy zanadto odrywa się od korzeni.
Sandra Hüller i Peter Simonischek w filmie o terapeutycznej mocy
Gutek Film

Sandra Hüller i Peter Simonischek w filmie o terapeutycznej mocy

Na przykładzie wyziębionej relacji córki zołzy zatrudnionej w międzynarodowej korporacji naftowej i ojca emeryta, nauczyciela muzyki, próbującego ją wyzwolić z gorsetu narzuconych ról.

Kobieta (świetna Sandra Hüller) jest trzydziestoparoletnią menedżerką oddelegowaną do Bukaresztu, by wycisnąć ostatnie soki z gorszego sortu pracowników z zacofanej Europy Środkowo-Wschodniej. Arogancka, kłamie, manipuluje, zwalnia ludzi, udowadniając na każdym kroku, jak bardzo utożsamia się z maską wytrawnej, pozbawionej zasad bizneswoman. Ojciec – jej żywe przeciwieństwo (Peter Simonischek) – uwielbia prowokować i robić z siebie błazna, jak gdyby autokompromitacja poprzez zgrywanie wyluzowanego coacha nieudacznika leżała w jego naturze. Zderzenie tych skrajności stanowi główne źródło humoru.

Wygłupy ojca mają oczywiście wyraźny cel. Przeszkadzając córce w wypełnianiu zawodowej misji, obnażają jej ambicję, zależność od układów, jednocześnie rozbudzają tęsknotę za czymś, co dawno utraciła. Kobietę, która budziła litość, a nawet obrzydzenie (scena seksu z jej udziałem przejdzie do historii kina), nagle zaczyna się rozumieć i lubić. Wizualnie nie jest to żadne arcydzieło. Dobra telewizyjna robota w stylu reality show. Można się czepiać, że trwa zbyt długo, początek należałoby porządnie skrócić. Ale to wszystko przestaje się liczyć wobec autentyzmu i terapeutycznej mocy filmu. W sam raz dla cierpiących z powodu przepracowania, odczuwających obezwładniającą pustkę zawodowych kontaktów widzów, którzy panicznie unikają odpowiedzi na krępujące pytania w stylu: kim są, jak osiągnąć szczęście, co znaczy dom i rodzina? „Toni Erdmann” został kompletnie pominięty przez canneńskie jury, uhonorowany za to pięcioma Europejskimi Nagrodami Filmowymi. Czy dostanie Oscara, przekonamy się za miesiąc.

Toni Erdmann, reż. Maren Ade, prod. Niemcy, Austria, Rumunia, 162 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną