Recenzja filmu: „Pojedynek”, reż. Łukasz Palkowski
Solidny, intelektualny thriller, którego stawką jest nie tylko honor i godność, ale i przyszłość ojczyzny oraz Europy.
Solidny, intelektualny thriller, którego stawką jest nie tylko honor i godność, ale i przyszłość ojczyzny oraz Europy.
Mistrzowska reżyseria, wybitne aktorstwo, świetnie puentująca emocje muzyka Hani Rani złożyły się na jeden z najpiękniejszych filmów sezonu.
W czasach politycznego zamętu potrzebujemy czasem pozytywnych bodźców, ale ten film budzi jedynie irytację.
Powiedzieć, że ten film jest miejscami gorzko zabawny, to nic nie powiedzieć.
Minimalistyczna tragikomedia o rozliczaniu irańskiej dyktatury ma wymiar ponadczasowego moralitetu.
Efekt jest do przewidzenia – po wyjściu z kina amnezja gwarantowana.
Jeśli ktokolwiek jeszcze wierzy, że w Ameryce prawa człowieka są szanowane, a demokracja kwitnie, obejrzawszy ten film, przestanie mieć złudzenia.
Intymny dramat osnuty wokół nierozwiązywalnych dylematów wygląda, jakby był syntezą dotychczasowego dorobku autora „Wielkiego piękna”.
Nieczęsto można zobaczyć, jak jedna z największych aktorek brytyjskich strzela do ludzi zamienionych w potwory przez toksyczne grzyby.
„Zapiski śmiertelnika” rozbiegają się w wielu kierunkach, nie tworzą spójnej całości, chociaż czuje się warsztatową pewność reżysera.
Mało wciągające widowisko, ląduje w krainie dawno już opowiedzianych bajek.
Brakuje mu finezji, oddechu i dystansu, by zapamiętać go na dłużej.
Przejmująco wrażliwy, głęboko poruszający wizualny spektakl.
Podczas gdy kino rozrywkowe ściga się, by zagęszczać akcję, pobudzać emocje, Jim Jarmusch od czterech dekad pozostaje wierny swojej filozofii.
Autorskie podsumowanie 2025 roku w polskiej kinematografii.
Podsumowujemy rok w światowym kinie.
Czy „Jay Kelly” mówi coś nowego o Hollywood? Nie. Ale być może mówi o George’u Clooneyu więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Biorąc udział w tym budzącym kontrowersje projekcie, Jennifer Lawrence znów zasłużyła na nominację do Oscara. Gra niestabilną emocjonalnie pisarkę, której zachowanie ulega zmianie po urodzeniu synka.
Medytacja o złożoności, tragizmie, ulotności ludzkiego losu, wsłuchana w podteksty i rytm poetyckiej prozy dwukrotnie nominowanego do Nagrody Pulitzera Denisa Johnsona, śmiało może się ubiegać o miano najsubtelniejszego filmu roku.
Można by rzec: kino moralnego niepokoju w pełnej krasie, ale to krzywdzące uproszczenie.