Recenzja filmu: „Touch Me Not”, reż. Adina Pintilie

Wstręt i pożądanie
Zwycięzca tegorocznego Berlinale, śmiały eksperyment filmowy, w którym granice między obserwatorem a obserwowanym, intymnością a ekshibicjonizmem, zdrowiem a niepełnosprawnością zostają zamazane.
„Touch Me Not”, reż. Adina Pintilie
Stowarzyszenie Nowe Horyzonty/materiały prasowe

„Touch Me Not”, reż. Adina Pintilie

Zwycięzca tegorocznego Berlinale, śmiały eksperyment filmowy, w którym granice między obserwatorem a obserwowanym, intymnością a ekshibicjonizmem, zdrowiem a niepełnosprawnością zostają zamazane. „Touch Me Not”, debiutancka fabuła artystki wizualnej Adiny Pintilie, wychodząc od banalnej sytuacji utraty zdolności kochania i otwierania się na drugiego człowieka, proponuje udział w nietypowej psychoterapii. Symptomem analizowanej w filmie choroby jest wstręt do ciała, nieznajomość jego potrzeb, brak zgody na to, jak ono wygląda i czego się domaga. Ale to ciało przynosi rozkosz. Jak to pogodzić? Przed takim dylematem staje samotna, niezdolna do przełamania bariery fizycznej bliskości 50-latka, uporczywie broniąca przed mężczyznami swojej nietykalności.

Touch Me Not, reż. Adina Pintilie, prod. Czechy, Francja, Niemcy, Bułgaria, Rumunia, 125 min

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj