Film

Każdy kryzys wreszcie minie

Recenzja filmu: „Zupa nic”, reż. Kinga Dębska

„Zupa nic”, reż. Kinga Dębska „Zupa nic”, reż. Kinga Dębska Marcin Makowski/Maku Fly
Nowy film Kingi Dębskiej to wyprawa w czasy młodości bohaterów „Moich córek krów”.

Nowy film Kingi Dębskiej to wyprawa w czasy młodości bohaterów „Moich córek krów”. Marta i Kasia są jeszcze uczennicami podstawówki, ich rodzice, Elżbieta (Kinga Preis) i Tadeusz (Adam Woronowicz) próbują jakoś sobie poradzić w epoce wiecznych niedoborów. Ona jest zaangażowana w działalność Solidarności, co sprowadza na rodzinę okazjonalne problemy. On marzy jedynie o tym, żeby wreszcie się dorobić, i z zazdrością lustruje zawartość barku zamożnego szwagra. I jest jeszcze babcia (świetna Ewa Wiśniewska), która woli ciasnotę dzielonego z córką i zięciem małego mieszkania na blokowisku niż przestronną willę partyjnego syna. Lecz na co dzień ideologiczne spory idą w odstawkę, bo ważniejsze są zderzenia z rzeczywistością połowy lat 80.: kolejkami, zgubionymi kartkami, uciążliwą biurokracją czy kłopotami w szkole.

Zupa nic, reż. Kinga Dębska, prod. Polska, 100 min

Polityka 35.2021 (3327) z dnia 24.08.2021; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Każdy kryzys wreszcie minie"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Szkoła bardzo szkodzi. Uczniom, demokracji, światu

Rozmowa z dr. Mikołajem Marcelą o fatalnych skutkach kultywowania XIX-wiecznej formuły szkoły, wychowywaniu do autorytaryzmu i o tym, jak można to zmienić.

Jacek Żakowski
18.09.2021