Międzynarodowe Czytanie

Fragment książki: „Nadzieja w mroku”

Musimy zakończyć epokę paliw kopalnych, tak samo jak Francuzi zakończyli epokę monarchii absolutnych.
materiały prasowe

Używając języka Ursuli Le Guin, fizyka jest nie do obalenia – jeśli wysyłasz więcej dwutlenku węgla do atmosfery, planeta nagrzewa się, a w miarę jak to robi, uwolnione zostają chaos i zniszczenie. Jednocześnie w polityce nie ma niczego nieuchronnego. Na przykład nie tak dawno mogło się wydawać, że korporacja Chevron, wówczas trzecia największa w kraju, nieuchronnie rządzić będzie naftowym miastem Richmond w Kalifornii jak swoim lennem. Można by powiedzieć, że boskie prawa Chevronu wydawały się nie do obalenia. Tyle tylko, że ludzie się z tym nie pogodzili i Richmond, miasto liczące sto siedem tysięcy mieszkańców, przeważnie ubogich i niebiałych, stawiło temu opór.

„Nadzieja w mroku”materiały prasowe„Nadzieja w mroku”

Kilka lat temu grupa postępowców wygrała wybory do rady miasta i na burmistrza – i to pomimo ogromnych pieniędzy, jakie w te wybory zainwestował Chevron, ta sama korporacja, która jest odpowiedzialna za gigantyczne wycieki ropy w Ekwadorze i na wodach nieopodal Brazylii, za wybuch platformy wiertniczej u wybrzeży Nigerii i za kanadyjskie piaski bitumiczne wysyłane pociągami do rafinerii w Richmond. Burmistrzyni Gayle McLaughlin i jej współpracownicy przeprowadzili niewielką rewolucję w mieście znanym przede wszystkim z wysokich wskaźników przestępczości oraz z emisji toksyn wydzielających się z rafinerii Chevronu – w Richmond od czasu do czasu trzeba było ogłaszać stan pogotowia, zmuszając ludzi, by chronili się w domach (i udawali, że w ten sposób unikną zatrucia).

Jak ujęła to McLaughlin w czasach burmistrzowania:

Osiągnęliśmy bardzo wiele, w tym możliwość oddychania lepszym powietrzem, zmniejszenie zatrucia i stworzenie czystszego środowiska oraz mniej szkodliwych miejsc pracy, a także zmniejszenie wskaźników przestępczości. Liczba morderstw jest najmniejsza od trzydziestu trzech lat, w rejonie zatoki San Francisco staliśmy się liderem, jeśli chodzi o liczbę zainstalowanych baterii słonecznych per capita. Pomagamy też właścicielom nieruchomości uchronić je przed obciążeniami hipotecznymi i eksmisjami. A poza tym zmusiliśmy Chevron, by zapłacił sto czternaście milionów dolarów podatków.

Podczas wyborów w 2014 roku druga największa kompania naftowa na świecie wydała oficjalnie trzy miliony sto tysięcy dolarów na pokonanie McLaughlin i innych postępowych kandydatek i kandydatów oraz wprowadzenie do władz miasta własnych ludzi. Taka kwota daje sto osiemdziesiąt dolarów na wyborcę lub wyborczynię, przy czym mój brat David, od dawna zaangażowany w politykę w Rich­mond, podkreśla, że jeśli przyjrzeć się innym wydatkom, które Chevron poniósł, by wpłynąć na lokalną politykę, suma okazałaby się mniej więcej dziesięciokrotnie wyższa. Chevron przegrał. Żaden z jego kandydatów nie został wybrany, natomiast wygrali wszyscy lokalni działacze i działaczki, z którymi Chevron walczył za pomocą billboardów, maili, reklam telewizyjnych, stron internetowych i całej hojnie dofinansowywanej kampanii oszczerstw, jaką korporacja była w stanie wymyślić.

Jeśli mała koalicja złożona z oddolnych ruchów i lokalnych działaczy i działaczek może w konkretnym miejscu pokonać korporację wartą niemal dwieście trzydzieści miliardów dolarów, to koalicja o zasięgu globalnym może pokonać gigantów przemysłu paliw kopalnych. W Richmond zwycięstwo nie było łatwe i nie będzie też łatwo odnieść podobnego na większą skalę, jednak nie jest to niemożliwe. Postępowcy w Richmond zwyciężyli, ponieważ potrafili wyobrazić sobie, że istniejący stan rzeczy nie jest odwieczny, że nie jest nie do obalenia – i zabrali się do pracy, by tego dokonać. Miliarderzy i korporacje z branży paliw kopalnych poważnie angażują się w politykę, licząc zarazem, że my pozostaniemy na bocznym torze. Jeśli przyjrzeć się ich reakcjom na działalność różnych ruchów, łatwo dostrzec, że się nas boją, że boją się chwili, w której się budzimy, dajemy o sobie znać, w której zaczynamy wykorzystywać naszą moc, by się im przeciwstawić.

Musimy zakończyć epokę paliw kopalnych, tak samo jak Francuzi zakończyli epokę monarchii absolutnych. Nie możemy mówić, że to niemożliwe lub możliwe; to, co możliwe, gwałtownie się zmienia. (…)

Wiele osób sądzi, że najważniejszą rzeczą w świetle tego kryzysu jest praktykowanie osobistych cnót. Tymczasem, choć z pewnością jest to bardzo słuszne, cnoty nie są kluczem do rozwiązania problemu. Bardzo dobrze jest jeździć na rowerze zamiast samochodem, jeść rośliny zamiast zwierząt czy zamontować sobie na dachu baterie słoneczne, jednak takie postępowanie może też dać fałszywe poczucie, że przestało się być częścią problemu. Nie jesteś po prostu tym, co sama lub sam osobiście konsumujesz bądź czego nie konsumujesz – jeśli jesteś obywatelem lub obywatelką jednego z tych krajów, które emitują najwięcej dwutlenku węgla, to nadal jesteś częścią większego problemu. Jesteś częścią systemu i musisz, wszystkie i wszyscy musimy, ten system zmienić. Poza zmianą systemową nic już nie zdoła nas uratować.

Rebecca Solnit, Nadzieja w mroku, przeł. Anna Dzierzgowska, Sławomir Królak, Karakter

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Olimpiada inna niż wszystkie

Potwierdza się reguła: drugi tydzień olimpijskiej rywalizacji jest dla Polaków bardziej udany niż pierwszy. Ale wiele wskazuje na to, że do niedużej średniej jedenastu medali z poprzednich igrzysk tym razem nie dociągniemy.

Marcin Piątek
03.08.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną