Międzynarodowe Czytanie

Fragment książki: „Ekonomia obwarzanka”

Jeśli skupimy się na tych wzajemnych połączeniach w poprzek Obwarzanka, stanie się jasne, że jakość ludzkiego życia zależy od jakości życia planety.
Międzynarodowe Czytaniemateriały prasowe Międzynarodowe Czytanie

Po pierwsze, po to, żeby zorientować się, gdzie jesteśmy, odsuńmy na bok wzrost PKB i zacznijmy od nowa. Zadajmy sobie podstawowe pytanie: co pozwala ludziom dobrze żyć? Taki świat, w którym każdy człowiek może prowadzić swoje życie z godnością, niepozbawiony szans i we wspólnocie – i w którym wszyscy możemy tak żyć, nie przekraczając możliwości naszej życiodajnej planety. Innymi słowy, musimy się wszyscy zmieścić w Obwarzanku.

Jego koncepcję wizualną naszkicowałam pierwszy raz w roku 2011, kiedy pracowałam w Oxfamie. Została zainspirowana najnowocześniejszą nauką o systemach Ziemi. Przez ostatnie pięć lat, dzięki rozmowom z naukowcami, działaczami, akademikami i decydentami odnawiałam i aktualizowałam ją, by odzwierciedlała najświeższe zmiany w globalnych celach rozwoju i w wiedzy naukowej. Pozwolę sobie przedstawić ten jeden obwarzanek na świecie, który każdemu na pewno będzie służył.

Czym dokładnie jest? Po prostu radykalnie odmiennym kompasem, mającym pokazywać ludzkości drogę przez bieżące stulecie. Jego igła wskazuje na taką przyszłość, w której potrzeby każdego człowieka będą zaspokojone, a świat życia, od którego wszyscy jesteśmy zależni – zabezpieczony. Poniżej podstawy społecznej Obwarzanka leży ludzki niedostatek. Cierpią nań ci, którzy nie mają najniezbędniejszych rzeczy do życia, takich jak pożywienie, edukacja czy mieszkanie. Ponad pułapem ekologicznym znajdują się skutki przesady, z jaką wyzyskujemy życiodajne systemy Ziemi, takie jak zmiana klimatu, zakwaszenie oceanów i zanieczyszczenia chemiczne. Pomiędzy tymi dwiema granicami leży złoty środek – wyraźnie w kształcie Obwarzanka – stanowiący ekologicznie bezpieczną i społecznie sprawiedliwą przestrzeń dla ludzkości. Jeszcze nie było takiego zadania, jak to na XXI wiek: zmieścić całą ludzkość w tym bezpiecznym i sprawiedliwym miejscu.

Okładka książki „Ekonomia obwarzanka”mat. pr.Okładka książki „Ekonomia obwarzanka”

Wewnętrzna krawędź Obwarzanka – podstawa społeczna – zakreśla najważniejsze zasoby, których nikomu nie powinno brakować: odpowiednie pożywienie, czystą wodę i przyzwoite warunki sanitarne, dostęp do energii, czystego miejsca do przygotowywania posiłków oraz edukacji i ochrony zdrowia, przyzwoite mieszkanie, minimalny dochód i przyzwoitą pracę, a także dostęp do sieci informacyjnych i sieci wsparcia społecznego. Ponadto schemat wskazuje, że powinno się je osiągać wraz z równością płci, równością społeczną, głosem politycznym oraz pokojem i sprawiedliwością. Od 1948 roku instytucje za pomocą międzynarodowych norm praw człowieka i innych przepisów starają się przyznać uprawnienie do większości tych podstawowych zasobów każdej osobie na świecie, niezależnie od posiadanych przez nią pieniędzy i władzy. Ustalanie ostatecznego terminu zapewnienia ich każdemu człowiekowi można uznać za przejaw niezwykłej ambicji, a jednak taki termin został oficjalnie wyznaczony. Wszystkie te potrzeby zamieszczono w Celach Zrównoważonego Rozwoju ONZ, na które zgodziły się w 2015 roku 193 państwa członkowskie. Znaczna większość tych celów ma zostać osiągnięta do 2030 roku.

Od połowy XX wieku globalny rozwój gospodarczy już pomógł milionom ludzi na świecie wydostać się z niedostatku. Jako pierwsze pokolenia w swoich rodzinach prowadzili długie, zdrowe i wykształcone życie, mieli wystarczająco jedzenia, czystą wodę do picia, elektryczność w domu i pieniądze w kieszeni. W wielu przypadkach przemianie tej towarzyszyło zwiększenie równości między kobietami i mężczyznami oraz uzyskanie głosu politycznego. Globalny rozwój gospodarczy spowodował też jednak dramatyczne przyspieszenie zużycia zasobów Ziemi przez ludzkość. Początkowo odpowiadał za nie zasobochłonny styl życia dzisiejszych krajów o wysokim dochodzie, a ostatnio podwoił je gwałtowny rozrost globalnej klasy średniej. Ze względu na niezwykłe wzmożenie aktywności człowieka tę epokę gospodarczą nazwano wielkim przyspieszeniem. Pomiędzy 1950 a 2010 rokiem globalna populacja niemal się potroiła, a realne PKB świata wzrosło siedmiokrotnie. Zużycie wody słodkiej w tym czasie zwiększyło się ponad trzykrotnie, zużycie energii – czterokrotnie, a zastosowanie nawozów – dziesięciokrotnie.

Konsekwencje tej dramatycznej intensyfikacji ludzkiej działalności dobrze uwidacznia szereg wskaźników służących do monitorowania żywych systemów Ziemi. Od roku 1950 działalności człowieka towarzyszy skokowy wzrost skutków ekologicznych: od gromadzenia się gazów cieplarnianych w atmosferze przez zakwaszenie oceanów po spadek bioróżnorodności. „Trudno przecenić skalę i tempo przemian” – powiedział Will Steffen, naukowiec, który stanął na czele zespołu badawczego dokumentującego te trendy. „W czasie życia pojedynczego człowieka ludzkość stała się siłą geologiczną na skalę planetarną”. […] To zjawisko nowe i świadczące o tym, że ludzkość ma nowy globalny obowiązek wobec Ziemi.

Wielkie przyspieszenie ludzkiej działalności jest oczywiście ogromnym obciążeniem dla naszej planety. Ile tej presji Ziemia może znieść, zanim życiodajne systemy, które nas karmią, zaczną się załamywać? Innymi słowy: co wyznacza pułap ekologiczny w Obwarzanku? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy spojrzeć wstecz na ostatnie sto tysięcy lat życia na Ziemi. Przez prawie cały ten okres – podczas gdy ludzie wywędrowali z Afryki i przecierali sobie szlaki przez inne kontynenty – średnia temperatura panująca na Ziemi podnosiła się i spadała. Jednak w ostatnich mniej więcej dwunastu tysiącach lat była ona wyższa i wyraźnie stabilniejsza. Ten najnowszy okres w dziejach Ziemi znany jest jako holocen. Warto znać to słowo, bo oznacza ono najlepszy w dziejach dom dla człowieka.

W holocenie na wielu kontynentach jednocześnie wynaleziono rolnictwo. Naukowcy sądzą, że to nie przypadek. Nowa stabilizacja klimatu Ziemi umożliwiła potomkom społeczności zbieracko-łowieckich osiedlenie i życie według pór roku: przewidywanie opadów, wybór i wysiew nasion oraz zbiór plonów. Nie jest również przypadkiem fakt, że wszystkie wielkie cywilizacje człowieka – od doliny Indusu, starożytnego Egiptu i dynastii Shang w Chinach po Majów, Greków i Rzymian – pojawiły się i rozkwitły właśnie w tej epoce geologicznej. Trwa jedyny znany etap historii naszej planety, w którym miliardy istot ludzkich są w stanie dobrze żyć.

Jeszcze bardziej zdumiewa fakt, że zdaniem naukowców przyjazne warunki holocenu – o ile ich nie zakłócić – prawdopodobnie utrzymałyby się jeszcze przez pięćdziesiąt tysięcy lat. Ziemia znajduje się bowiem na nietypowo kolistej orbicie wokół Słońca. To rzadkie zjawisko ostatni raz miało miejsce czterysta tysięcy lat temu. Warto się zastanowić nad takimi wiadomościami: mieszkamy na jedynej znanej planecie życia, urodzeni w najbardziej gościnnej epoce geologicznej, która dzięki szczególnemu obiegowi Ziemi wokół Słońca ma jeszcze trwać i trwać. Trzeba być chyba pomylonym, żeby dać się wyrzucić z tego gościnnego holocenu, ale oczywiście właśnie o to się prosimy. Coraz większe obciążenie, które nakładamy na planetę, sprawiło, że my – ludzkość – jesteśmy najpotężniejszą siłą napędową zmian na Ziemi. Z powodu skali naszego oddziaływania opuściliśmy już holocen i weszliśmy w niezbadany obszar znany jako antropocen: pierwszą epokę geologiczną, którą ukształtowała działalność człowieka. Skoro żyjemy w antropocenie, czego będzie trzeba, by podtrzymać przyjazne warunki, które znamy z naszego holoceńskiego domu: stabilny klimat, dostatek wody słodkiej, kwitnącą bioróżnorodność i zdrowe oceany?

W 2009 roku zagadnienie to podjęła międzynarodowa grupa naukowców zajmujących się systemami Ziemi pod przewodnictwem Johana Rockströma i Willa Steffena. Badacze i badaczki wyróżnili dziewięć niezbędnych procesów -takich jak system klimatyczny i obieg wody słodkiej – które razem regulują zdolność Ziemi do utrzymania warunków holoceńskich (wszystkie dziewięć opisałam szerzej w Aneksie). Rozpatrzyli oni, jak duże obciążenie może znieść każdy z procesów, zanim zagrożona zostanie stabilność, która pozwoliła ludzkości kwitnąć przez tysiące lat; zanim Ziemia przekroczy granicę tego nieznanego stanu, w którym najprawdopodobniej będą zachodzić niespotykane dotąd i niespodziewane zmiany. Haczyk oczywiście polega na tym, że nie da się wskazać, gdzie dokładnie zaczyna się zagrożenie. A biorąc pod uwagę, że wiele z tych zmian może okazać się nieodwracalne, mądrze by było z naszej strony nie dowiedzieć się tego po szkodzie. Naukowcy zaproponowali więc dziewięć granic możliwości - barier broniących przed wejściem w strefę zagrożenia, podobnych do ostrzeżeń, które umieszcza się w górze rzeki, powyżej niewidocznych, ale groźnych wodospadów.

O czym mówią te ostrzeżenia? Na przykład aby uniknąć niebezpiecznej zmiany klimatu należy utrzymać stężenie dwutlenku węgla w atmosferze poniżej granicy 350 części na milion. Aby ograniczyć konwersję ziemi nie można spaść poniżej 75 procent wcześniejszego zalesienia. Jeśli chodzi o stosowanie nawozów sztucznych, można dorocznie dodać do gleby maksymalnie 62 miliony ton azotu i 6 milionów ton fosforu. Za tymi liczbami kryje się oczywiście wiele niepewności – w tym pytania dotyczące regionalnych konsekwencji tych globalnych limitów – a stan wiedzy naukowej ciągle się zmienia. W zasadzie jednak te dziewięć planetarnych granic możliwości daje nam najlepszą dostępną orientację, czego będzie trzeba, by pozostać w przytulnym holoceńskim domu pomimo zapanowania zdominowanej przez człowieka epoki antropocenu. Właśnie te dziewięć granic zdefiniowało pułap ekologiczny Obwarzanka: limity obciążeń Ziemi, poza które nie powinniśmy wychodzić, jeśli chcemy zabezpieczyć stabilność naszego domu.

Społeczna podstawa praw człowieka i pułap ekologiczny granic możliwości planety składają się na wewnętrzną i zewnętrzną krawędź Obwarzanka. Są oczywiście ze sobą głęboko związane. Jeśli świerzbi Cię ręka, żeby chwycić za długopis i zacząć dorysowywać na Obwarzanku strzałki, by ukazać, w jaki sposób każde ze zjawisk może oddziaływać na inne, to znaczy, że rozumiesz, o co chodzi. A Twój Obwarzanek wkrótce zacznie przypominać talerz spaghetti.

Weźmy na przykład deforestacje zboczy wzgórz. Tego rodzaju przekształcenie gruntów prawdopodobnie przyspieszy spadek bioróżnorodności, zaburzy obieg wody słodkiej i zaostrzy zmianę klimatu. Te konsekwencje z kolei stanowią czynnik stresowy dla pozostałych lasów. Następnie utrata lasów i zasobów wody może bardziej narazić lokalne społeczności na choroby oraz obniżyć produkcję żywności, co z kolei przyczyni się do rezygnacji dzieci z nauki. A kiedy dzieci nie kończą szkół, bieda we wszystkich jej wydaniach dotyka kolejne pokolenia na zasadzie efektu domina.

Efekt domina może też oczywiście występować w przypadku zjawisk pozytywnych. Ponowne zalesianie wzgórz przeważnie wzbogaca bioróżnorodność, zwiększa żyzność gleby i retencję wody oraz pomaga opanować uwalnianie dwutlenku węgla. To wszystko może przynieść lokalnym społecznościom liczne korzyści, takie jak: zwiększona różnorodność żywności z lasu i włókna drzewnego, stabilizacja zasobów wody słodkiej, lepsze odżywienie i zdrowie oraz lepsze zabezpieczenie środków do życia. Niektórych mogłoby skusić opracowanie polityki dla każdego z limitów po kolei – żeby było prościej. Tylko że to zwyczajnie nie będzie działać. Ich wzajemne połączenia wymagają tego, żeby rozpatrywać je jako składowe skomplikowanego systemu społeczno-ekologicznego, a zatem zajmować się nimi w ramach większej całości.

Jeśli skupimy się na tych wzajemnych połączeniach w poprzek Obwarzanka, stanie się jasne, że jakość ludzkiego życia zależy od jakości życia planety. Produkcja wystarczających zasobów odpowiedniej żywności wymaga zdrowej, bogatej w składniki odżywcze gleby, dostatku wody słodkiej, różnorodnych roślin uprawnych i stabilnego klimatu. Zapewnienie ludziom dostępu do czystej, zdatnej do picia wody zależy od tego, żeby cykl hydrologiczny w różnych skalach – od lokalnej do globalnej – wytwarzał obfite opady oraz nieprzerwanie zasilał rzeki i wodonośce Ziemi. Poprawa jakości powietrza wymaga zatrzymania emisji toksycznych cząsteczek, które tworzą duszący smog. Chcemy czuć na karku ciepło słońca, ale tylko wtedy, kiedy przed jego promieniowaniem ultrafioletowym chroni nas warstwa ozonowa, i tylko wtedy, kiedy gazy cieplarniane w atmosferze nie zmieniają tego ciepła w katastrofalne, globalne ocieplenie.

Skoro zmieszczenie wszystkich w bezpiecznej i sprawiedliwej przestrzeni znajdującej się pomiędzy wewnętrzną a zewnętrzną krawędzią Obwarzanka jest naszym zadaniem na XXI wiek, pojawia się oczywiste pytanie: jak nam idzie? Dzięki postępom w zbieraniu danych zarówno z dziedziny praw człowieka, jak i nauk o Ziemi, mamy obraz jaśniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Pomimo bezprecedensowej poprawy ludzkiego dobrostanu, która zaszła w ostatnich siedemdziesięciu latach, znacznie przekraczamy limity Obwarzanka po obu stronach.

Wiele milionów ludzi wciąż żyje poniżej każdego z minimów podstawy społecznej. Jedno na dziewięcioro mieszkańców świata nie ma pod dostatkiem żywności. Jedno na czworo żyje za mniej niż 3 dolary dziennie, a jedno na ośmioro młodych ludzi nie może znaleźć pracy. Jedna na trzy osoby na świecie nie ma dostępu do ubikacji, a jedna na jedenaście – do źródła wody zdatnej do picia. Jedno na sześcioro dzieci w wieku 12-15 lat nie chodzi do szkoły, z czego znaczną większość stanowią dziewczęta. Prawie 40 procent ludzi mieszka w krajach, w których dystrybucja dochodu jest bardzo nierówna. A ponad połowa populacji świata żyje w krajach, w których ludzie są właściwie pozbawieni możliwości politycznej wypowiedzi. To niesłychane, że w XXI wieku tego typu braki w rzeczach najniezbędniejszych do życia wciąż ograniczają możliwości tak wielu ludzi.

Jednocześnie ludzkość wywiera bezprecedensową presję na życiodajne systemy Ziemi. Przekroczyliśmy przynajmniej cztery granice możliwości naszej planety: próg zmiany klimatu, próg przekształceń gruntów, próg przeżyźnienia azotem i fosforem oraz próg utraty bioróżnorodności. Obecne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze znacznie przekracza limit 350 części na milion (parts per million, ppm). Sięgnęło 400 ppm i wciąż rośnie, szykując nam coraz gorętszy, suchszy i bardziej nieprzyjazny klimat oraz wzrost poziomu mórz, zagrażający przyszłości wysp i miast nadmorskich całego świata. Nawozy sztuczne zawierające azot i fosfor dodaje się do gleby w ilości dwa razy większej niż bezpieczna. Ich wpływanie z gleby do wód już zniszczyło ekosystemy wielu jezior, rzek oraz oceanów; na przykład w Zatoce Meksykańskiej znajduje się martwy obszar wielkości stanu Connecticut [lub też Czarnogóry – przyp. tłum.]. Las do tej pory znajduje się zaledwie na 62 procent terenów Ziemi, które mogłyby być zalesione, a nawet te obszary wciąż się kurczą, znacząco zmniejszając zdolność Ziemi do pochłaniania dwutlenku węgla. Skala utraty bioróżnorodności jest ogromna: wymieranie gatunków zachodzi dziesięć razy szybciej, niż wynosi bezpieczna wartość wyznaczona przez naukowców. Nic dziwnego, że od 1970 roku liczba ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb na całym świecie spadła o połowę. Choć globalnej skali zanieczyszczeń chemicznych jeszcze nie ujęto w liczby, bardzo niepokoją one wielu naukowców. A obciążenia takie jak wyczerpywanie wody słodkiej i zakwaszanie oceanów, nakładane przez człowieka na inne niezbędne procesy systemów Ziemi, wciąż dążą do granic możliwości planety, wywołując przy tym lokalne i regionalne kryzysy ekologiczne.

Ten ponury obraz ludzkości i jej planetarnego domu na początku XXI wieku jest poważnym oskarżeniem, postawionym drodze globalnego rozwoju gospodarczego, jaką dotychczas podążano. Miliardy ludzi wciąż nie mogą spełnić najbardziej podstawowych potrzeb, a już przekroczyliśmy globalne granice ekologiczne, co grozi zachwianiem gościnnej równowagi Ziemi. Jak w tym kontekście mógłby wyglądać postęp?

Kate Raworth, Ekonomia obwarzanka, przeł. Aleksandra Paszkowska, Krytyka Polityczna

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną