Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Lżejsze Pustki

Recenzja płyty: Pustki, „Safari”

materiały prasowe
Pierwsze, jasne wrażenie po przesłuchaniu płyty streszcza się w okrzyku entuzjasty: „Pustki są fajne!”.

I kto by to pomyślał? Zespół Pustki, nazywany czasem „formacją avantpopową”, był zwykle bliżej „avant” niż „pop”, a tymczasem najnowsza płyta „Safari” okazuje się intrygującym przypadkiem eksperymentowania na lżejszej muzyce i to bynajmniej nie po to, by ją od razu dekonstruować i dezawuować. Pustki, skupione (jak zawsze) na precyzyjnym generowaniu czystych dźwięków, z potężnym (jak zawsze) atutem słodkiego, subtelnego głosu Basi Wrońskiej, tym razem łączą te walory z przebojowymi melodiami i nieoczekiwanie tanecznym rytmem. Ba! Mamy na płycie nawet próbkę wykorzystania gospelowego chóru i soulowego talentu Basi (piosenka „Nie tu”), a w utworze „Po omacku” Radek Łukasiewicz dowodzi, że potrafi być lirycznym wokalistą. Tak, są na płycie ślady dobrze znanej z wcześniejszych dokonań poetyckiej melancholii, ale o wiele więcej jest energii, w tekstach zaś całkiem sporo ironiczno-groteskowego obrazowania, przypominającego nagrania Ballad i Romansów. Pierwsze, jasne wrażenie po przesłuchaniu „Safari” streszcza się w okrzyku entuzjasty: „Pustki są fajne!”.

 

Pustki, Safari, ART2 Music, Agora

Polityka 11.2014 (2949) z dnia 11.03.2014; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Lżejsze Pustki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Sto lat, szmat czasu. Górnego Śląska trudny powrót do domu

Śląsk przechodził przez wieki z rąk do rąk. Dziwny, z niebem niegdyś zasnutym dymami, dziś bujny zielenią. Słyszał różne mowy – czeską, niemiecką, włoską, angielską, francuską, polską. Sam gada swoim językiem, który nie ma prawa głosu, choć uparcie się o ten głos upomina.

Jan Dziadul
25.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną