Teatr

Don Kichot w balecie

Recenzja spektaklu: „Don Kichot”, reż. Marius Petipa, Alexei Fadeyechev

Sergey Basalaev w roli tytułowej. Sergey Basalaev w roli tytułowej. Ewa Krasucka / Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie
Polski Balet Narodowy zwykle zajmuje się tańcem bardziej nowoczesnym, ale od czasu do czasu przypomina również balet klasyczny i ma z tego sporo przyjemności.

„Don Kichot” to spektakl, w którym historia błędnego rycerza z La Manczy jest jedynie pretekstem – tytułowy bohater oraz jego służący Sancho Pansa to role charakterystyczne, które służą jedynie ubarwieniu, najważniejszy jest tu popis kilku innych postaci wziętych raczej z commedii dell’arte niż z dzieła Cervantesa, ale ukazujących swoje możliwości w sposób możliwie najbardziej efektowny. Muzyka Ludwiga Minkusa, austriackiego twórcy i wieloletniego współpracownika baletów carskich w Petersburgu i Moskwie, nie jest bardzo atrakcyjna, służy jedynie tańcowi. Choreografie Mariusa Petipy, francuskiego mistrza baletu w Petersburgu, są dziś traktowane jak pomnik kultury. Do tak klasycznego tańca scenografia może być tylko dość sztampowa. Najbardziej tu liczy się sprawność i wdzięk, a tancerze PBN oba kryteria spełniają (wszystkie trzy obsady są na dobrym poziomie).

 

Ludwig Minkus, Don Kichot, chor. Marius Petipa/Alexei Fadeyechev, Teatr Wielki-Opera Narodowa w Warszawie

Polityka 24.2014 (2962) z dnia 10.06.2014; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Don Kichot w balecie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną