Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Kilka filmów z jednej opery

Recenzja spektaklu: „Eros i Psyche”, reż. Barbara Wysocka

Joanna Freszel jako Psyche, czarne obłoki – w domyśle Joanna Freszel jako Psyche, czarne obłoki – w domyśle Ludomir Różycki / materiały prasowe
Polska wersja brzmi gorzej, a stylistyka jest eklektyczna, można by rzec: od Richarda Straussa po Johanna Straussa.

Opera Ludomira Różyckiego, oparta na dramacie Jerzego Żuławskiego, łączy motyw mitu greckiego z opowieścią o nieśmiertelności i udręce wędrówki przez epoki, jak w „Holendrze tułaczu” Richarda Wagnera czy „Sprawie Makropoulos” Leoša Janačka. Barbara Wysocka zręcznie sprowadziła rzecz do współczesnego kontekstu: bohaterka wędruje przez świat i epoki, ale jako aktorka filmowa. Prolog „grecki” rozgrywa się w garderobie, po czym oglądamy plany filmów: „Rzym”, „Pod krzyżem” i „Przez krew”. Mamy tu liczne nawiązania: do hollywoodzkich fresków o starożytności, do „Matki Joanny” Kawalerowicza, ale pojawia się też np. charakterystyczny gest z „Pokotu” Agnieszki Holland – zbliżenia w projekcji na agresywnie wykrzywione twarze złych mężczyzn.

Ludomir Różycki, Eros i Psyche, reż. Barbara Wysocka, Teatr Wielki-Opera Narodowa

Ocena: 3,5/6

Polityka 43.2017 (3133) z dnia 24.10.2017; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Kilka filmów z jednej opery"
Reklama