Pomorskie opowieści Ziemowita Szczerka

MiędzyPomorze
Zewsząd, jak to w Polsce, ryczał chaos napisów i kolorów. Szwedzi, Niemcy i Duńczycy chodzili po tym wszystkim z wytrzeszczonymi oczami i robili zdjęcia. „Sobota z pożyczką!” – kusiła reklama na jednej z kamienic.
Promenada w Ustce
Ryszard Nowakowski/Forum

Promenada w Ustce

W Ustce wczasowicze uprawiali coś w stylu obrzędu mającego przyzwać ładną pogodę: lało i wiało Spitsbergenem, ale ludzie twardo biegali po deptaku w krótkich spodenkach i w podkoszulkach. Już manekiny miały lepiej: wisiały na nich płaszcze przeciwdeszczowe. Siedziałem w smażalni, czekałem na przesmażoną flądrę z frytkami i patrzyłem, jak w zaparkowanym czerwonym sportowym oplu na częstochowskich blachach kisi się czterech dwudziestokilkulatków. Przyjechali nad morze na imprezę, więc puszczali techniawę na cały regulator, ale nie wychodzili, bo jednak ulewa.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj