Moje miasto

Pierwszy Marsz Równości w Częstochowie. A Kościół judzi dalej

Pierwszy Marsz Równości w Częstochowie. A Kościół judzi dalej

Pierwszy Częstochowski Marsz Równości nie tylko że przejdzie aleją Najświętszej Maryi Panny, lecz jeszcze na dodatek jego uczestnicy zbiorą się w Parku Staszica, pod samym klasztorem. Pierwszy Częstochowski Marsz Równości nie tylko że przejdzie aleją Najświętszej Maryi Panny, lecz jeszcze na dodatek jego uczestnicy zbiorą się w Parku Staszica, pod samym klasztorem. Mercedes Mehling / Unsplash
Marsz Równości w Częstochowie służy nie tylko obronie praw osób LGBT, ale też zamanifestowaniu tego, że katolicyzm nie znajduje się poza zasięgiem krytyki i protestu.

Zdałby się nowy Boy w tych czasach i nowa „Opowieść dziadkowa o cudach jasnogórskich”, bo dzieje się niemało. Gdy u jednego z ojczulków znaleziono trupa pod łóżkiem, a fala pomówień o libertyńskim stylu życia braciszków i ojczulków słynnego klasztoru zalała gazety i magle, wielki Błazen użyczył łaskawie swego talentu, wprowadzając Jasną Górę na parnas. W naszych czasach jasnogórski przybytek nie ma już na to szans – musi się zadowolić zwykłym felietonem. Wszak niejedynym może, bo nieraz już pisano o narodowcach maszerujących pod nosem Jasnogórskiej Madonny z pochodniami i falangą. Klasztor bardzo im był przychylny. Nie przeszkadza mu też ordynarne kupczenie tandetą pod murami, naciągacze i złodziejaszki grasujące wśród pątniczych tłumów, nie mówiąc już o bezprzykładnej bigoterii i zabobonie, które podobno tak niemiłe są od jakiegoś czasu Kościołowi, a które wszelako w takich miejscach jak Jasna Góra chętnie toleruje, nie wzbraniając się nawet przed handlowaniem niskiej jakości dewocjonaliami i takąż prasą dewocyjną.

Nacjonalizm jasnogórskim kapłonom nie przeszkadza

Nie, takie rzeczy jasnogórskim kapłanom, strażnikom świętego Obrazu, nie przeszkadzają. Zajmuje ich bardziej odparcie ataków Szwedów XXI w., którzy zamiarują w niedzielę 8 lipca zbezcześcić Dom Królowej Polski pod sztandarami równości, hurmem napadając nań w imię praw sodomitów.

Oto bowiem Pierwszy Częstochowski Marsz Równości nie tylko przejdzie aleją Najświętszej Maryi Panny, lecz także jego uczestnicy zbiorą się w Parku Staszica pod samym klasztorem. Czegoś takiego jeszcze świat nie widział. Ale jutro zobaczy. Nie pomogły zgłoszenia licznych pikiet i kontrdemonstracji, m.in. przez Młodzież Wszechpolską i ONR, mających przeszkodzić inicjatywie.

Jak podaje OKO.press, organizatorzy Marszu przechytrzyli narodowców, przenosząc w ostatniej chwili swoją imprezę z godz. 16 na 11. Urząd Miasta urządził nawet negocjacje w formule rozprawy administracyjnej, lecz bez rezultatu. Podobno władze miasta w pewnym momencie posunęły się nawet do groźby cofnięcia zgody na Marsz. Na szczęście dzięki przytomności organizatorów wszystko skończyło się dobrze, wobec czego w sobotę Jasna Góra po raz pierwszy ujrzy pod swymi murami „prawdziwych chrześcijan” – obrońców ludzi spotwarzanych, represjonowanych i wykluczonych.

Czytaj także: Marsz Równości w Rzeszowie wywołał histeryczną reakcję fundamentalistów

O tym, jak wielkie są nienawiść i lęk przed cywilizacją wolności, świadczy cytowana przez portal „Do Rzeczy” wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego, który skomentował Marsz Wolności słowami: „To wredne, szatańskie judzenie, żeby wśród ludzi powstawały konflikty”.

Kościół na gejów i lesbijki zawsze judził i judzi nadal

W zasadzie się zgadza. Kościół po stuleciach torturowania i zabijania osób homoseksualnych, gdy od XIX w. czynić już tego nie może, ogranicza się jedynie do mniej czy bardziej obłudnych form „pełnego troski” piętnowania. Jakoś jednak w tej całej trosce nie przyszło mu do głowy przeprosić za swoje niezliczone zbrodnie w stosunku do osób homoseksualnych ani też odnieść się do faktu, że gromadząc wśród własnego kleru wielokrotnie więcej gejów, niż jest ich statystycznie w populacji męskiej (co sam otwarcie przyznaje), tenże Kościół poważa się jednocześnie mówić o homoseksualności idiomem opartym na przesądach, pomówieniach i wykluczaniu. Tak, z pewnością Kościół judził i nadal judzi przeciwko osobom nieheteronormatywnym i co najwyżej można by się przyczepić do słowa „judzić”, mającego antysemicki źródłosłów, przykryty legendą o rzekomo całkiem innym niż to wiadome jego pochodzeniu.

Ale nie bądźmy małostkowi. Kościół na gejów i lesbijki zawsze judził i judzi nadal, wywołując na tym tle nie tyle jakiś konflikt, ile po prostu społeczne wykluczenie i prześladowania.

Cejrowskiemu wtóruje Paweł Lisicki, mówiąc o „niebywałej formie bluźnierczego barbarzyństwa”. Zaiste, gdyby istniał jakiś dobry Bóg, piętnowanie kogokolwiek z powodu jego lub jej orientacji seksualnej uważałby z pewnością za ciężki grzech, a propagowanie wrogości wobec osób homoseksualnych w pobliżu Jego świątyń – za bluźnierstwo i barbarzyństwo.

Dopóki jednak nic bliższego nie wiadomo o istnieniu któregokolwiek z Bogów jedynych takiej czy innej religii, ludzie muszą bronić podstawowych zasad moralnych samodzielnie, bez bożej pomocy. Temu właśnie – obronie moralności publicznej – służą Marsze Równości. I bardzo dobrze, że organizuje się je właśnie u źródeł, czyli w takich miejscach, z których wypływa zgorszenie.

Wasze świętości nie muszą być naszymi

A słowa księży i katolików, również te padające na Jasnej Górze, odnoszące się do homoseksualności, są właśnie zgorszeniem i sromotą. W odróżnieniu jednak od kultury katolickiej, nakazującej w sytuacji zgorszenia milczenie i tajemnicę (co ma m. in. uzasadniać ukrywanie pedofilii księży), w kulturze współczesnej na zgorszenie odpowiada się głośnym protestem. I to właśnie czynią uczestniczki i uczestnicy Marszów Równości. Skończyły się czasy, gdy katolicyzm był poza wszelką krytyką. Nikt nie ma obowiązku szanować i lubić katolicyzmu ani tym bardziej zgadzać się z jego doktrynami. Każdy ma za to prawo wyrażać swoje oburzenie wobec tych, którzy każą osobom homoseksualnym „leczyć się” i nazywają ich życie grzesznym.

I powiedzmy sobie jasno – Marsz Równości w Częstochowie służy nie tylko obronie praw osób LGBT przed agresją ze strony tzw. konserwatystów, lecz również zamanifestowaniu tego, że katolicyzm nie znajduje się poza zasięgiem krytyki i protestu. Wasze świętości nie muszą być naszymi, ale za to nasze prawa muszą być respektowane przez Was, tak jak my respektujemy Wasze prawa.

Więcej na ten temat


Partnerzy Moje Miasto

Kraków Szczecin Warszawa
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czym są uczucia między robotami a ludźmi?

Jak autorka niemieckiego „Die Zeit” próbowała zaprzyjaźnić się ze „sztucznym inteligentem”, Botrisem.

Ana Mayr, [tł.] Adam Krzemiński
14.05.2019
Reklama