Co jest z tymi pszczołami?
Od kilku lat wciąż umierają. Ale dlaczego?

 

Zaczęło sie w USA, w których w 2007 roku w niektórych stanach wygineło 60-70 proc. pszczół. Potem masowe wymieranie tych zwierząt zanotowano także w Chinach, Francji i Niemczech. W 2008  roku w Polsce padło 35-40 proc pszczelej populacji. W 2009 roku nieco mniej, ale pszczoły wciąż marły, a i w tym roku wielu pszczelarzy boryka się z tym problemem. Problem mają nie tylko przeszelarze zresztą, ale wszyscy, którzy uprawiają rośliny zarodnikowe. Nie ma pszczół lub jest ich zbyt mało, by zapylać rośliny, które w związku z tym nie rodzą. Niestety, nikt nie potrafi do dzisiaj wyjasnić tego zjawiska. Najpierw podejrzewano, że przyczyną masowego wymierania owadów są nowe insektycydy z grupy tzw. chloronikotynyli, które mają chronić rośliny uprawne przed szkodnikami. Nie potwierdzono tego jednak ze stu procentową pewnością. Potem podejrzewano, że pszczoły giną od roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) i dlatego w Ameryce zginęło ich najwięcej; tam uprawy modyfikowane są powszechne. Wreszcie trop padł na telefonię komórkową, której sieć jest coraz gęstsza i która - zdaniem niektórych - bardzo źle wpływa na pszczoły. Robiono nawet specjalne doświadczenia, by tę tezę potwierdzić. Nie udało się. W związku z tym śmiertelną chorobę pszczól zaczęto określać nowym terminem CCD (Colony Collapse Disorder) czyli destrukcyjnym załamaniem kolonii. Ciekawe, że w 1920 roku w Europie zanotowano podobne zjawisko. Wówczas Albert Einstein powiedział, że jeśli pszczoły znikną z powierzchni Ziemi, wówczas człowiekowi pozostaną najwyżej cztery lata życia. Sporo w tym racji. Bez pszczół ludzie raczej nie zdołali by przetrwać.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj