Bez wody nie ma dobrobytu

Na wodzie stawiane
Choć dla wielu Polaków woda jest przekleństwem tegorocznego lata, bez niej nie rozwinęłaby się współczesna cywilizacja. Starożytne systemy nawadniające – kanały, wały i tamy – gwarantowały dobrobyt.

Wylewy rzek są ryzykiem od zawsze wpisanym w nasze życie – zwłaszcza gdy ludzie osiedlają się w ich pobliżu. A robili to zawsze, by zapewnić uprawom wystarczającą ilość wody. W połowie XX w. niemiecki socjolog i historyk Karl Wittfogel sformułował nawet hipotezę, że wielkie cywilizacje Mezopotamii, Egiptu, Meksyku, Indii i Chin powstały w wyniku tworzenia systemów sztucznego nawadniania. To irygacja zapewniała wysokie plony, wzrost dobrobytu, a w konsekwencji populacji, a więc powstanie pierwszych państw. Z tezy Wittfogela można by wysnuć wniosek, że tam, gdzie nie było sztucznego nawadniania, wielkie cywilizacje pojawiły się później albo wcale. Pomysł spotkał się więc z uzasadnioną krytyką, bo irygacja nie była jedyną przyczyną powstawania wielkich cywilizacji, chociaż próba zapanowania nad żywiołem odegrała w tym pewną rolę.

Pierwsze, jeszcze dość proste systemy nawadniające budowano ok. 10 tys. lat temu na Bliskim Wschodzie. Wielkie rzeki – Nil, Eufrat, Tygrys, Ganges, Huang He czy Jangcy – niosły ze sobą muł użyźniający ziemię. Człowiek, chcąc go wykorzystać i poszerzyć zasięg pól uprawnych, starał się doprowadzić wodę w głąb lądu. Równiny poprzecinał siecią kanałów i wałów, w których zamontował śluzy pozwalające na regulację poziomu wody. Nie było, oczywiście, jednego schematu budowy systemów nawadniających.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną