Nauka

Pień w kapeluszach

O grzybach, które wchodzą na drzewa

Czarka szkarłatna zachwyca intensywnościa barwy. Czarka szkarłatna zachwyca intensywnościa barwy. Wiktor Pawłowski / Polityka
Widzimy w nim albo kwitnące i owocujące piękno, albo materiał stolarski. A jest drzewo fabryką życia – także dla grzybów.
Chrząstkoskórnik purpurowy na jednej z warszawskich ulic.Wiktor Pawłowski/Polityka Chrząstkoskórnik purpurowy na jednej z warszawskich ulic.
Łuskwiak zmienny - doskonały na wywarze.Wiktor Pawłowski/Polityka Łuskwiak zmienny - doskonały na wywarze.
Żółciak siarkowy - najlepszy w stadium rozwarstwiania się.Wiktor Pawłowski/Polityka Żółciak siarkowy - najlepszy w stadium rozwarstwiania się.

Od konstatacji, że drzewo jest fabryką życia, zaczęliśmy poprzednią opowieść o bogactwie biologicznym tej grupy roślin (POLITYKA 23/10). Pisaliśmy o pnączach, bezkręgowcach, ptakach żyjących na drzewach, a także o życiodajnej roli opadłych liści i zmurszałych pni. Drzewo bowiem – czy żywe, czy martwe – to nagromadzona masa pożywienia. Prędzej lub później zjedzą je różne mikroorganizmy, w tym grzyby jadalne, wyposażone w unikatowe enzymy rozpuszczające drewno. I właśnie takim grzybom poświęcimy tę opowieść.

Zjadanie drewna to najbardziej naturalny sposób odżywiania się, polegający na wykorzystaniu nagromadzonej z fotosyntezy materii i energii w postaci nierozpuszczalnych polimerów, głównie cukrowych z celulozy. Wspólna, choć konkurencyjna, praca mikroorganizmów i drobnych bezkręgowców powoduje murszenie drewna, aż do całkowitego rozkładu i uwolnienia dwutlenku węgla, wody oraz soli, z których w fotosyntezie powstało.

W deszczu od wewnątrz.

Mówi się: rosnąć jak grzyby po deszczu. W pniu woda jest do dyspozycji ciągle, jak i odpadowe ciepło życia mikroorganizmów; wszystko to razem umożliwia rozrost grzybni – głównej masy grzyba – i wytwarzanie owocników w chłodnych i suchych okresach.

W obszernym atlasie Ewalda Gerhardta, z opisami ok. 1 tys. gatunków (z kilku tysięcy w Polsce) grzybów wielkoowocnikowych, ok. 200 dotyczy nadrzewnych, a z nich około połowy – wieloletnich, czyli tzw. hub, niespokrewnionych jednak blisko ze sobą. Już zimą niektóre zaczynają dobudowywać w owocnikach nową warstwę zarodnikonośną, jak np. czyreń ogniowy, służący niegdyś, po wysuszeniu i nasyceniu saletrą, do krzesania ognia. Reszta to krótkowieczne, niezdrewniałe, choć i zimowe, jak np. piękny, pospolity chrząstkoskórnik purpurowy, ozdoba ul. Wilczej w Warszawie, lub gęstoporek cynobrowy, ozdoba lasu, wykorzystywany jako barwnik ciała wśród ludów tropików.

Kisielnice i trzęsaki przypominają zwarty kisiel lub galaretę rozlaną na pniu. Rzadko są opisywane jako jadalne; można je suszyć i marynować, a używać do ozdoby zup i sałatek, nóżek lub ryb w galarecie. (Owocniki wyrastają przez cały rok w deszczowej pogodzie. Możliwość uprawy w ogródku). Całorocznie, na zmurszałych iglastych, rośnie pniakówka dzwonkowata; maleńkie (ok. 1 cm) pomarańczowe, blaszkowe owocniki parasolowatego lub spadochronowego kształtu oblepiają niemal jednolitą powłoką pieniek. Można ją marynować i suszyć.

Grzybiarz jak ornitolog.

Pożywienie skoncentrowane w objętości pnia skutkuje wielką masą owocników na stosunkowo małej powierzchni. Znalezisko takie jest więc atrakcyjne i grzybiarsko, i widokowo. W lasach bez podszytu, np. grabowych, pieńki takie można wyszukiwać przez lornetkę. Ten lornetkowy motyw grzybiarstwa zbliża je metodologicznie do ornitologii. Amatorskie podglądanie ptaków, tak modne w Wielkiej Brytanii, stało się popularne w całej Europie. Czas na lornetkowych grzybiarzy i obserwacje owocników zamiast gniazd.

Niżej podpisany lornetki używa do wyszukiwania m.in. łuskwiaka (łuszczaka) zmiennego, ponoć najlepszego grzyba Europy. Owocniki wyrastają od kwietnia do grudnia kępkami na pieńkach liściastych, pokrywając je złotą warstwą. Susz jest niezrównany jako wywar do czystych zup. Grzyb wart lepszego poznania i z atlasów, i autopsji, tym bardziej że są gatunki trujące o podobnych owocnikach! Trująca jest więc hełmówka jadowita; pachnie ona mąką, ma gładki, jasny trzon i rośnie nie kępkowo, lecz wiązkowo, czyli z trzonami niezrośniętymi u postawy. Podobne są też stare, już zbrązowiałe i zaschnięte, zawsze gorzkie owocniki pospolitej łysiczki trującej (maślanki wiązkowej); owocniki od kwietnia do zimy, za młodu całe żółte, a potem oliwkowo-brązowe, w gęstych skupieniach, przeważnie – jak i hełmówka – na drewnie iglastym.

Tak też możemy szukać owocników żagwi łuskowatej; najpierw wyglądają jak korek od butelki wina, a dorastają w ciągu tygodnia do kapeluszy wielkich jak teksańskie. Nazwy żagiew użył już Jan Krzysztof Kluk (1739–96) w swych opisach flory polskiej. Inne żagwie (10 gatunków) o mniejszych i łykowatych owocnikach nadają się tylko na wywar. Pod ochroną jest żagiew wielogłowa, po kilkudziesięciu latach poszukiwań znaleziona przez autora dopiero w maju 2010 r. w Lasach Chojnowskich!

Żółciak siarkowy preferuje topole, ale rośnie też na dębach (Las Bielański w Warszawie), klonach, drzewach owocowych, wierzbach i innych liściastych. Najlepszy do zbioru, gdy młody i bezkształtny zaczyna się rozwarstwiać. Uzysk do kilkunastu kilogramów; miąższ wymaga mocnego ogrzania, lecz bez odlewania wody pełnej aromatów.

U boczniaków (6 gatunków) sezon grzybiarski otwiera rowkowanotrzonowy (lejkowaty) wraz z kwitnieniem czeremchy, gdy temperatura powietrza przewyższa 10 st. C. Jest to grzyb bardzo smaczny, masowo rosnący na drewnie wiązów i dlatego – jak i wiązy – coraz rzadszy. W ciągu lata to tu, to tam, najczęściej na opadłych konarach liściastych, bielą się kępki boczniaka łyżkowatego o owocnikach średnicy garści. Do smażenia lub à la flaki. Sezon zamyka boczniak ostrygowaty, gdy temperatura znów sięgnie, ale w dół, owych 10 st. C!

W rodzaju drobnołuszczaków (łuskowców), o 30 gatunkach w Polsce, z różnymi barwami kapeluszy, najczęstszy i zawsze wymieniany w atlasach jest drobnołuszczak jeleni. Owocniki wyrastają już od kwietnia do następnych mrozów na drewnie liściastym, pojedynczo, czasem po kilka. Brązowawe kapelusze są na wierzchu delikatnie włókniste, a dorastają do średnicy kilkunastu centymetrów. Blaszki, typowo dla drobnołuszczaków, za młodu białawe, z czasem różowieją. Trzony nieco dłuższe od średnicy kapelusza, białawe, z ciemnymi włókienkami. Smak i zapach kartoflany, lepszy z mieloną gałką muszkatołową – do smażenia lub w zupie. Owocniki kruche, źle znoszą transport – do szybkiego spożycia. Latem ma sobowtóra na drewnie iglastym, czarnoostrzowego. Inne to np. trocinowy i żółtawy.

Tak reklamować można by pospolite próchnilce. Gołym okiem spostrzega się na pieńkach liściastych czarne albo szare płonne tzw. podkładki – twarde, maczugowate lub krzaczkowate twory wysokości kilku centymetrów. Swe prawdziwe oblicze pokazują pod lupą – na całej powierzchni pokryte są małymi dziurkami – wylotami kanalików. Po przekrojeniu pod skórką ujawniają się przestrzenie wielkości łebka od szpilki, pokryte zarodnikami, długotrwale wydostającymi się kanalikami na zewnątrz. Pospolite, występujące gromadnie w lecie na zmurszałym drewnie, możliwe do zasiedlenia w ogródku.

Rozszczepka pospolita to z kolei dwa z jednego; jako jedyna (czyżby patent na pospolitość?) ma blaszki rozszczepione na dwoje i – odwróciwszy szyk na omen nomen – nazywa się Schizophyllum.

Wielokrotnie napotyka się śluzowce – bezkształtne, kolorowe, mokre i wkrótce wysychające twory o piankowatej strukturze. Wyodrębniono je z grzybów, gdyż w różnych stadiach rozwoju ich galaretowate treści mają m.in. zdolność pełzania jak ameba. Młode – wewnątrz galaretowate, dojrzałe – pełne suchych zarodników. Szczególnie popularny jest rulik, po czesku o magicznej nazwie vlči mleko červené (wilcze mleko czerwone).

Różnorodnie oryginalne.

Rycerzyk czerwonozłoty, barwny oryginał, wyrasta przy pieńkach iglastych. Widział go na pewno każdy grzybiarz, ale mało kto zbierał, odstraszony i żywymi kolorami, i marnym smakiem. Nadaje się po ususzeniu do bigosu. Nazwa używana już przez Kluka.

Kolejny oryginał to pięknoróg lepki, o nazwie właściwej do wyglądu, spod pieńków iglastych, do ozdoby potraw, z marynaty nieco bardziej miękki; dobrze się suszy. Świecznica to kilkadziesiąt razy powielony świecznik; rośnie ona często na zwalonych pniach liściastych w wilgotnych miejscach. Młoda, jasna i piękna, później brunatniejąca. Pięknością bije je jednak wszystkie czarka szkarłatna, wyrastająca już nawet w marcu na opadłych gałęziach na dnie liściastych lasów. Poruszona dymi chmurką zarodników.

Spośród ok. 50 gatunków czernidłaków (Coprinus – gnojak, gnojownik) wiele występuje kępami po kilkanaście lub nawet kilkaset sztuk na drewnie liściastym, także zasypanym ziemią. Blaszki początkowo białawe, po dojrzeniu rozpływają się w czarną maź zarodników, używaną niegdyś do malowania i pisania (ale, uwaga, brudzą trwale i w XXI w.!). Jeśli jadalne, to póki blaszki białe. Nazwą czernidłak posługiwał się już Marcin z Urzędowa (ok. 1500–73), autor Herbarza Polskiego (herba – zioło). Niektóre z nich warunkowo jadalne, gdyż z trzydniową karencją przed i po spożyciu alkoholu. Zawarta w nich koprina o cechach aminokwasu hamuje utlenianie alkoholu, podobnie jak antabus (disulfiram), na etapie trującego aldehydu. Takimi są np. czernidłak pospolity o dużych, szarych, jajowatych kapeluszach średnicy do 6 cm, rosnący kępkami, zazwyczaj z pogrążonego w ziemi drewna liściastego, oraz czernidłak błyszczący o kapeluszu za młodu ochrowym z mieniącymi się ziarenkami i podobny do niego czernidłak pniowy – oba dostarczające mnóstwa drobnych kapeluszy. Czernidłak gromadny, z kapeluszami średnicy ok. 1 cm i blaszkami nierozpływającymi się, setkami owocników pokrywa pieńki; niezwykle dekoracyjny. Obecnie do antabusowych dołączono gąskę zielonkę (!), borowika ponurego i żółciaka siarkowego.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną