Jak mierzyć dorobek naukowy?

Popularny nie znaczy wartościowy
Polemika z Tekstem Grzegorza Gorzelaka pt."Reprodukcja Miernoty".

W artykule „Reprodukcja miernoty” profesor Gorzelak ubolewa nad niskim poziomem badań naukowych w Polsce, podając jako znamienny przykład niską wartość tzw. wskaźnika Hirscha, h, większości polskich naukowców. W skrócie, wskaźnik ten jest miarą popularności prac danego badacza – większa wartość h oznacza większa popularność jego artykułów. Jak wynika z tekstu, Prof. Gorzelak uważa, że h powinno być podstawowym kryterium aprecjacyjnym działalności naukowej. Jest to pogląd naiwny, bowiem h nie jest i nie może być wskaźnikiem uniwersalnym, gdyż zależy od wielu czynników, których waga w różnych dziedzinach nauki może być różna. Ponadto, aby analiza popularności danej pracy naukowej była przydatna w opracowaniu opinii o jej jakości, to każde cytowanie powinno być rozpatrywane w odpowiednim kontekście. Inną wagę ma zdawkowe stwierdzenie, że wśród badaczy zajmujących się daną dziedziną nauki był również autor cytowanego artykułu, inne  zaś napisanie, że stosowano metodologię badań opracowaną przez tego autora. Taka analiza cytowań jest bardzo żmudna i prościej chyba przeczytać po prostu kilkanaście reprezentatywnych publikacji autora i na tej podstawie wyrobić sobie opinię o poziomie jego prac.

Popularność publikacji nie jest bowiem prostą miarą jej wagi naukowej, a czasem nie jest w ogóle jej miarą. W dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych wartość wskaźnika Hirscha można najszybciej powiększyć poprzez publikowanie prac przeglądowych. W przypadku medycyny dochodzą do tego jeszcze artykuły opisujące wyniki badań klinicznych, powadzonych równolegle w wielu szpitalach na całym świecie, artykuły podające dane epidemiologiczne i publikacje opisujące consensus w sprawie leczenia danej choroby. Wszystkie te publikacje, ważne ze społecznego punktu widzenia, nie są jednak publikacjami naukowymi w ścisłym tego słowa znaczeniu. Cytowania publikacji z danej dziedziny nauki zależą ponadto od populacji naukowców w niej pracujących, aktywności publikacyjnej jej przedstawicieli oraz średniej liczby odnośników literaturowych na artykuł. Te liczby są bardzo duże np. w biologii molekularnej, a małe w matematyce oraz w wielu dziedzinach nauk technicznych i rolniczych (włączając w to wyśmiewaną w artykule „Reprodukcja miernoty” architekturę). Ktoś musi uczyć studentów projektowania architektonicznego, przetwórstwa tworzyw sztucznych, budowy maszyn czy hodowli owiec, a w dziedzinach tych trudno o wysoki wskaźnik Hirscha i prawdopodobnie nie osiągnąłby go nawet Grzegorz Gorzelak, gdyby się przekwalifikował na architekta czy zootechnika. Porównywanie wskaźników Hirscha badaczy z różnych dziedzin nauki, co czyni Autor „Reprodukcji miernoty”, nie ma najmniejszego sensu.

Ale nawet stosowanie wskaźnika h jako podstawowego kryterium oceny aktywności badawczej naukowców z tej samej dziedziny jest ryzykowne, gdyż może generować powstawanie nadmiernej liczby prac naukowych. Współczesna nauka cierpi bowiem na pewną nadprodukcję publikacji, wśród publikowanych prac jest wiele artykułów przyczynkarskich, niewiele wnoszących do stanu wiedzy. Ponadto, niektóre artykuły zawierają błędne koncepcje, błędne wyniki lub błędną ich interpretację. Nawet te prace są jednak czasami cytowane i mogą mieć swój udział we wzroście wskaźnika Hirscha. Bardzo dobrym przykładem koniecznej ostrożności przy stosowaniu wskaźnika h w ocenie osiągnięć naukowych jest przypadek  profesor Agaty Smogorzewskiej. Ta 40-letnia biolożka i lekarka ma niską wartość tego współczynnika, gdyż publikuje bardzo powściągliwie (średnio 1 artykuł na rok). Gdy przyjmowano ją na stanowisko profesora na Uniwersytecie Rockefellera miała zaledwie 14 publikacji. Teraz ma ich nieco ponad 20, co nie przeszkodziło jej w zdobyciu grantów o wartości milionów dolarów i najbardziej prestiżowych nagród naukowych w Stanach Zjednoczonych. Warto jednak przyjrzeć się, gdzie prof. Smogorzewska umieszczała swoje prace: 6 w Science, 4 w Cell, 3 w Nature Genetics, czyli czasopismach, o których 99,99% naukowców z jej dziedziny może tylko pomarzyć. Średnia cytowalność jej prac wynosi grubo ponad 200 i stale rośnie, przy niskim wskaźniku Hirscha. Wskaźnikiem Hirscha niespecjalnie przejmuje się też komitet noblowski, nierzadko przyznając nagrodę naukowcom o niskim h. Dobrym przykładem są tu laureaci Nagrody Nobla z chemii Yves Chauvin (2005) i Daniel Shechtman (2011). Badacze ci mają tak niski wskaźnik Hirscha (30 i 22), że Grzegorz Gorzelak niechybnie zaliczyłby ich do „zreprodukowanej miernoty”, niezdolnej do konkurowania z prawdziwymi naukowcami z Zachodu.

Powściągliwość w publikowaniu jest cechą coraz rzadszą i powinna być propagowana, zaś niedościgłym wzorem jest tutaj jeden z najwybitniejszych polskich chemików profesor Zbigniew R. Grabowski, który w ciągu 50 lat pracy naukowej opublikował zaledwie 63 artykuły, za to o średniej cytowalności 78 cytowań na artykuł, ale współczynnik Hirscha i tak ma niski (29). Przy wspomnianej już nadprodukcji prac naukowych, postulat „publikuj albo giń” jest niebezpieczny i przypomina namawianie ubogich Hindusów, aby mieli jeszcze więcej dzieci. Lepsze byłoby hasło „publikuj, ale roztropnie i powściągliwie”.

Grzegorz Gorzelak ubolewa również, że wskaźniki Hirscha polskich luminarzy w danej dziedzinie nauki są około trzykrotnie niższe od wskaźników jej światowych liderów. O poziomie nauki w danym kraju decydują dwa czynniki: zamożność społeczeństwa i polityka naukowa rządu. W wyniku procesów globalizacyjnych polityka stymulowania rozwoju nauki w wielu krajach stała się bardzo podobna, o czym mógł się przekonać najstarszy z nas będący członkiem komitetów przyznających dotacje badawcze zarówno we Francji jak i w Polsce, jak również śledzący te procesy w innych krajach. We współczesnym świecie o poziomie nauki w danym kraju decyduje więc w główniej mierze wielkość PKB per capita, o czym pisaliśmy kiedyś w „Gazecie Wyborczej”. Wykazaliśmy tam, że poziom nauki mierzony liczbą artykułów na milion mieszkańców i średnią ich cytowalnością jest kwadratową funkcją PKB. Korelacja między tymi wielkościami jest znakomita, jeśli nie brać pod uwagę krajów gdzie liczba naukowców jest znikoma.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną