Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Znikająca elektronika

Powstała nowa technologia, która zrewolucjonizuje przyszłość. Pozwoli tworzyć elektroniczne układy biodegradowalne.
F.G. Omenetto/Tufts University - MedfordCzip przemijalny

Nową technologię nazwano elektroniką przemijalną. Stworzyli ją spece z trzech amerykańskich uniwersytetów: Illinois, Tufts i Northwestern. Tę dziwną nazwę wyjaśnia szef zespołu pracującego nad nowym pomysłem – prof. John A. Rogers z Illinois University:  Od chwili, gdy powstał, głównym celem przemysłu elektronicznego było produkowanie urządzeń, które są trwałe i mogą pracować przez lata. Jeśli  jednak spojrzymy  na to inaczej – i wyobrazimy sobie urządzenia elektroniczne, które mogą znikać, oczywiście w kontrolowanym i zaplanowanym trybie – wówczas otwierają się przed nami zupełnie nowe możliwości.

Jakie to możliwości? Pierwsza to produkowanie elektronicznych implantów, które w organizmie człowieka lub zwierzęcia pełnią konkretną diagnostyczną lub terapeutyczną rolę, po czym rozpuszczają się i są przez organizm bezpiecznie absorbowane. Takie implanty już z powodzeniem zastosowano na szczurach. Śledzą one, czy po zabiegach operacyjnych u zwierząt rozwijają się infekcje bakteryjne, a jeśli tak – przeciwdziałają im. Po zakończeniu pracy - rozkładają się. Drugie zastosowanie to produkcja różnego rodzaju czujników i monitorów, które  śledzą zanieczyszczenia środowiskowe, a nawet katastrofy przemysłowe, w tym chemiczne. Po wykonaniu pracy – rozpuszczają się i nie stanowią dla środowiska żadnego zagrożenia. Trzecie zastosowanie – to produkcja urządzeń i komponentów dla celów elektroniki użytkowej – telefonów komórkowych, elektronicznych urządzeń przenośnych – które najszybciej, obecnie, się zmieniają i unowocześniają. Starsze generacje odchodzą do lamusa – zaśmiecając środowisko – nowe podlegają ciągłym udoskonaleniom. Gdyby zastosować w nich elektroniczne układy przemijalne – które w ściśle określonym czasie ulegają zaplanowanej dematerializacji – problem recyklingu elektroniki zostałby rozwiązany. Po prostu - uległyby rozkładowi. To jest możliwe.

Zespół kierowany przez prof. Rogersa stworzył już przemijalne tranzystory, diody, cewki, sensory temperatury i naprężeń, fotodetektory, komórki fotowoltaiczne, oscylatory radiowe, a nawet proste cyfrowe – i biodegradowalne – aparaty fotograficzne. Do stworzenia swoich przemijalnych urządzeń uczeni wykorzystali niezwykle cienkie warstwy krzemu, zwane nanomembranami. Krzem rozkłada się w różnego rodzaju substancjach, także bilologicznych, a nawet w wodzie, jednak bardzo wolno. Tymczasem zastosowane nanomembrany są tak cienkie, że mogą rozkładać się w ciągu kilku dni lub tygodni i to zaledwie w kilku kroplach wody - jednocześnie są wystarczające, by umożliwić pracę  diodom czy tranzystorom. Od ich przeznaczenia zależy, jak długo będa pracować i kiedy... po prostu znikną.

O tej nowej, niezwykłej, technologii donosi jedno z ostatnich (28.09.2012) wydań czasopisma Science.

Na zdjęciu początkowy etap biorozkładu elektronicznego czipa.

 

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną