Wilki - leśni sprzymierzeńcy

Walka o wilka
Mało brakowało, a zniknąłby z rodzimej natury, ale go uratowano. Może nawet za bardzo.
W 1998 r. wilka objęto u nas całkowitą ochroną. Na każdy odstrzał tego wspaniałego zwierzęcia potrzebna jest specjalna zgoda władz.
Martin Mecnarowski/Wikipedia

W 1998 r. wilka objęto u nas całkowitą ochroną. Na każdy odstrzał tego wspaniałego zwierzęcia potrzebna jest specjalna zgoda władz.

W Polsce w 2011 r. było 913 wilków. Ich populacja ma się nieźle, ale cały czas trzeba o nie dbać.
Jeff Vanuga/Corbis

W Polsce w 2011 r. było 913 wilków. Ich populacja ma się nieźle, ale cały czas trzeba o nie dbać.

Najwięcej wilków żyje u nas w województwach podkarpackim (323) i podlaskim (135).
Chris Muiden/Wikipedia

Najwięcej wilków żyje u nas w województwach podkarpackim (323) i podlaskim (135).

W naszym kraju wilka nienawidzono i kochano, ale zawsze okazywano dlań respekt. Bo wilk jest bardzo mądry, cechuje go niedościgniona organizacja życia w stadzie, także niezwykłe umiejętności łowieckie. Tego człowiek mu zawsze zazdrościł. I być może m.in. dlatego w 1955 r., uchwałą ówczesnego rządu, podjęto akcję tępienia wilków. Za jego zabicie myśliwy dostawał 1 tys. zł, za wybrane z gniazda szczenię 200 – warto zaznaczyć, że ówczesna średnia pensja w przemyśle wynosiła 1100 zł. Rezultat był taki, że w latach 1956–59 zastrzelono w Polsce 1435 tych zwierząt, a otruto luminalem 300! Wiosną 1959 r. było już ich tylko 255.

W 1998 r. wilka objęto pełną ochroną. Dziś organizacje ekologiczne akceptują jego status prawny. Jednak myśliwi sugerują, aby drapieżnik ten wrócił na listę zwierząt łownych. Hodowcy zwierząt gospodarskich wspierają ich w tych staraniach. Świat nauki jest za ochroną wilka, ale nie tak radykalną jak zieloni. Leśnicy też opowiadają się za kontrolą jego liczebności. A wszyscy są zgodni, że najpierw należy dokładnie policzyć, ile jest wilków w Polsce. Instytut Biologii Ssaków (IBS) w Białowieży – wraz ze Stowarzyszeniem dla Natury Wilk, Instytutem Ochrony Przyrody PAN i Dyrekcją Generalną Lasów Państwowych – prowadzi od 2000 r. projekt dotyczący inwentaryzacji wilków i rysiów. Do końca ubiegłego roku zebrano 30 tys. danych o obecności wilków w różnych regionach kraju.

Ich największą ostoją są Karpaty oraz Pogórze Karpackie, Roztocze i Lasy Włodawskie, Parczewskie i Sobiborskie. W Polsce północno-wschodniej wilki żyją w Puszczy Białowieskiej, Boreckiej, Augustowskiej, Knyszyńskiej, Rominckiej, Piskiej i w Lasach Napiwodzko-Ramuckich. Według IBS, mamy ok. 700 tych drapieżników, ale najnowszy rocznik GUS „Ochrona środowiska 2012” podaje, że w 2011 r. było ich 913. Najwięcej w województwach podkarpackim (323), podlaskim (135) i lubelskim (130). Każde gremium zainteresowane wilkiem komentuje te liczby po swojemu i ma swoją wizję, ile tych zwierząt powinno być w naszych lasach.

Zieloni za

Wilki są sprzymierzeńcami lasu – przekonuje dr Sabina Nowak, prezes Stowarzyszenia dla Natury Wilk. – Ich obecność w środowisku sprawia, że spada intensywność żerowania zwierząt kopytnych, m.in. jeleni i saren, w uprawach leśnych i młodnikach. Straty powodowane przez wilki w stadach zwierząt gospodarskich można – jak uważa – ograniczyć, stosując ogrodzenia z pastuchami elektrycznymi, fladry (czerwone szmaty, których ten drapieżnik się panicznie boi) i wykorzystując psy stróżujące, np. owczarki podhalańskie. Szefowa tej organizacji chciałaby, aby żyły we wszystkich większych polskich kompleksach leśnych.

Stefan Jakimiuk z WWF Polska, kierownik projektu „Duże drapieżniki w Polsce”, potwierdza, że wilków przybywa. Na zachodzie kraju podjęto próby odtworzenia ich populacji, jednak dzieje się to wolno i byt tamtejszych zwierząt jest zagrożony. – W najbliższym czasie ochrona wilka powinna być utrzymana – uważa. – W zachodnich rejonach Polski niezbędne wydaje się udrożnienie korytarzy ekologicznych, bo coraz więcej wilków ginie pod kołami aut. Według Stefana Jakimiuka, wilki nie są akceptowane tam, gdzie powodują duże straty wśród zwierząt gospodarskich. Dlatego WWF Polska przekazał hodowcom w tamtych rejonach 120 pastuchów elektrycznych i 35 owczarków podhalańskich.

Hodowcy przeciw

O tym, jak groźne potrafią być wilki, przekonują się na co dzień hodowcy w Bieszczadach. Lidia Gajewska, mieszkanka Rajskiego nad Soliną, hoduje owce od 40 lat. Ziemię wokół domu (10 ha) ogrodziła siatką wysoką na 2 m, a jej stada strzeże pięć owczarków podhalańskich. Zrobiła więc wszystko, aby było bezpiecznie. Ale nie jest, bo wilki zabijają jej ok. 50 owiec rocznie. W 2011 r. otrzymała tytułem odszkodowań 19 tys. zł. – Wilki traktują moją zagrodę jak spiżarnię. Przychodzą 34 razy w tygodniu i wcale się nie boją – mówi Gajewska. – Są bardzo inteligentne i zawsze znajdą sposób obejścia ochrony, nawet podkopem.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną