Ascetyczny system
Zapewne najwięcej uwagi przyciągnął nowy system operacyjny dla urządzeń mobilnych iOS 7. Projektant Jonathan Ive, dotąd odpowiedzialny za design produktów bardziej namacalnych, zaproponował system dużo bardziej ascetyczny wizualnie niż poprzednie. Zniknęły wszelkie ornamenty i skojarzenia z przedmiotami codziennego użytku (obiekty pseudotrójwymiarowe, bogate tekstury, przełączniki, suwaki). iOS 7 to byt niezależny – osobny, zrywający kontakt z przeszłością. Odświeżono też jądro systemu oraz zestaw podstawowych aplikacji. Wprowadzono centrum kontroli – moduł ułatwiający szybki dostęp do podstawowych funkcji. Usprawniono system powiadomień i sposób dzielenia się plikami. Przede wszystkim zaś, po raz pierwszy, iOS pozwala na działanie wielu aplikacji jednocześnie (multitasking). Reakcje nie są entuzjastyczne. Firmie z Cupertino oberwało się za zaskakującą niespójność wizualną całości oraz – co zapewne najważniejsze – niepokojący brak (własnej) inwencji. Większość cech nowego systemu wydaje się bowiem inspirowana pomysłami konkurencji, z Windows 8 – dziełem wykpiwanego przez Apple Microsoftu – na czele. A to już jest poważne zastrzeżenie.
Ewolucja, nie rewolucja
Przedmiotem słabszych kontrowersji, ale i mniejszych pozytywnych zaskoczeń, stał się nowy system operacyjny dla komputerów Apple OS X Mavericks. Największą niespodzianką była zapewne rezygnacja z „kociej” nomenklatury – nadszedł, niestety, kres „Lwów” i „Tygrysów”, a nadeszła epoka nudnych, niewiele mówiących większości użytkowników spoza USA, nazw takich jak właśnie Mavericks.