Operacja rozpoczęła się jesienią ub.r., pierwsze analogowe nadajniki telewizyjne zostały wyłączone w Lubuskiem, ostatnie zamilkną 23 lipca. Sceptycy obawiali się, że powstanie chaos podobny do tego, jaki dziś towarzyszy wprowadzaniu ustawy śmieciowej, gdy niedoinformowani widzowie odkryją nagle, że ich odbiorniki zamilkły. Polacy pod wodzą ministra cyfryzacji i administracji Michała Boniego przeszli jednak cyfrowy Rubikon bez większych problemów, a w nagrodę zyskali możliwość oglądania za darmo 18 programów. Liczba ta powiększy się do kwietnia o kolejne cztery, wśród nich znajdzie się wyczekiwana przez wielu Telewizja Trwam.
Krajową Radę Radiofonii i Telewizji czeka jeszcze decyzja, komu oddać dwa wolne miejsca – wśród ubiegających się o nie znajduje się m.in. międzynarodowa sieć Discovery, która chce zaoferować Polsce kanał dokumentalny DMAX. Niezależnie jednak od decyzji Rady, już w tej chwili na terenie praktycznie całej Polski oglądać można za darmo programy najważniejszych stacji telewizyjnych oraz wiele kanałów tematycznych, od ambitnej TVP Kultura po raczej mało ambitną Polo TV.
– To rewolucja – przekonuje znawca rynku mediów Andrzej Zarębski. – Polska odkładała cyfryzację telewizji naziemnej do ostatniego możliwego, określonego przez zobowiązania międzynarodowe, momentu. Czas ten wykorzystali operatorzy i nadawcy, uruchamiając ofertę płatną w systemach kablowych i satelitarnych. Skorzystało z niej ponad 70 proc. gospodarstw domowych i jeszcze niedawno wydawało się, że odsetek ten wzrośnie nawet do 90 proc., a tradycyjna telewizja naziemna będzie usługą dla ubogich.
Kochamy tv
Dziś już wiadomo, że proces cyfryzacji unieważnił wiele starych prognoz i stereotypów. Nadawcy mogą się cieszyć, bo Polacy coraz bardziej kochają telewizję, a rozwojowi tego uczucia nie przeszkadza nawet wzrost zainteresowania Internetem.