Ranking uczelni: UW pierwszy, UJ – drugi

Stała czołówka, ruchomy peleton
Z porównania tegorocznego rankingu z ubiegłorocznym wynika, że ok. 40 proc. uczelni zmieniło pozycje, w większości o jedno lub dwa miejsca w górę lub w dół.
Polityka

Pierwsze miejsce po raz kolejny przypadło Uniwersytetowi Warszawskiemu i jego uczonym.
Agata Grzybowska/Agencja Gazeta

Pierwsze miejsce po raz kolejny przypadło Uniwersytetowi Warszawskiemu i jego uczonym.

Najstarsza polska uczelnia, Uniwersytet Jagielloński  – potwierdzone drugie miejsce.
Leszek Zych/Polityka

Najstarsza polska uczelnia, Uniwersytet Jagielloński – potwierdzone drugie miejsce.

Interaktywny ranking uczelni ze względu na indeks Hirscha

W ubiegłym roku ogłosiliśmy (POLI­TYKA 22/13) pierwszy ranking polskich uczelni akademickich (posiadających co najmniej jedno uprawnienie do nadawania stopnia naukowego doktora) oparty na indeksie Hirscha. W drugiej edycji zastosowaliśmy identyczną metodologię jak w ubiegłym roku, opierając się na bazie danych Instytutu Informacji Naukowej z Filadelfii (ISI) oraz narzędziach do jej przeszukiwania i analizy znanych jako Web of Science/Web of Knowledge. Baza ISI gromadzi informacje o indeksowanych w niej czasopismach (artykułach i ich cytowaniach). Ich listę, znaną powszechnie w Polsce jako Lista Filadelfijska, ISI ustala na podstawie mierzalnego indeksu cytowań (impact factor).

Wyniki rankingu ubiegłorocznego i tegorocznego są przedstawione porównawczo w tabeli obok. Należy pamiętać, że ranking tegoroczny obejmuje dane do końca 2013 r., natomiast ranking ubiegłoroczny był oparty na danych do 1 kwietnia 2013 r. (w obu przypadkach zliczaliśmy publikacje i ich cytowania od początku istnienia bazy ISI). Tak więc widoczne w tabeli różnice wartości H obejmują tylko trzy kwartały ubiegłego roku. Kolejne rankingi będą uwzględniały pełne lata kalendarzowe. Tabela prezentuje 51 najlepszych uczelni polskich według wartości ich całkowitego indeksu Hirscha. Zamierzaliśmy pokazać wyniki 50 uczelni, ale okazało się, że 51 uczelnia ma taką samą wartość H jak uczelnia 50 w tabeli. Utrzymaliśmy też podział na sześć typów uczelni (oznaczonych różnymi kolorami): uniwersytety (czerwony), techniczne (granatowy), medyczne (niebieski), pedagogiczne (pomarańczowy), rolnicze/przyrodnicze (zielony) i ekonomiczne (fioletowy). Pełny ranking 86 uczelni akademickich wraz z informacją o liczbach publikacji i cytowań znajduje się na stronie http://rankingi.ia.uz.zgora.pl.

Z porównania tegorocznego rankingu z ubiegłorocznym wynika, że około 40 proc. uczelni zmieniło pozycje, w większości o jedno lub dwa miejsca w górę lub w dół. Największy awans zanotowała AGH w Krakowie z miejsca 13 na 8. Godny odnotowania jest również awans o trzy pozycje Politechniki Lubelskiej z miejsca 44 na 41. W ścisłej czołówce bez zmian. Przodują jak przed rokiem UW, przed UJ i PW, ale pozycje czwarta (WUM) i piąta (UWr) zamieniły się miejscami. Za nimi są UG (H=95), UMK (H=95), AGH (H=93) i UAM (H=91). Sądzę, że uczelnie z tej grupy, być może jeszcze kilka z aktualną wartością H bliską 90, mają szanse na wdarcie się w ciągu kilku lat do piątej setki rankingu szanghajskiego. Jeśli tegoroczny awans AGH nie był przypadkowy i uczelnia ta utrzyma około 20-procentowe tempo wzrostu, to już wkrótce powinna się pojawić na liście szanghajskiej.

Indeks Hirscha powstał, by porównywać osiągnięcia naukowców. Było to możliwe wyłącznie w obrębie tej samej dyscypliny naukowej oraz w przypadku uczonych o porównywalnym stażu. W przypadku uczelni wyższych dyscypliny i lata stażu się uśredniają, choć oczywiście zdarzają się niewielkie uczelnie wyłącznie humanistyczne (zauważmy, że w tabeli wymieszane są różne typy uczelni). Jeszcze większe uśrednianie zachodzi w przypadku rankingu krajów.

Idealny byłby ranking pojedynczych dyscyplin naukowych, ale żadna istniejąca baza danych nie daje możliwości przygotowania takiego porównania. Ponadto wydziały na naszych uczelniach są zbyt różnorodne, aby można przeprowadzić ich wiarygodny ranking według dyscyplin lub dziedzin nauki. Postanowiliśmy więc sprawdzić, jaka jest pozycja uczelni w poszczególnych dziedzinach zgodnie z listą ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Niestety, na liście ministerialnej niektóre dyscypliny naukowe należą do dwóch różnych dziedzin, np. informatyka należy do nauk matematycznych i technicznych, natomiast biofizyka do nauk fizycznych i biologicznych. Publikacje w tych przypadkach dublują się w dwóch różnych dziedzinach. Mankamentu nie udało się na razie usunąć, ale analiza dostarcza ciekawych wyników.

Uniwersytet Warszawski, lider rankingu naukowego, jest też liderem w dziewięciu spośród 18 analizowanych dziedzin (nauki humanistyczne, społeczne, prawne, matematyczne, fizyczne, chemiczne, o ziemi, techniczne, rolnicze). Uniwersytet Jagielloński uzyskał wiodącą pozycję w naukach teologicznych, biologicznych, medycznych, farmaceutycznych i o zdrowiu. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, 35 w ogólnej klasyfikacji, zdobył pierwszą pozycję w naukach weterynaryjnych.

Pełna tabela dla 86 polskich uczelni akademickich dostępna jest na stronie http://rankingi.ia.uz.zgora.pl oraz na ­polityka.pl/nauka/rankinguczelni. Ponadto można pobrać plik .xls i sprawdzić, która uczelnia osiągnęła najwyższe pozycje w rankingu w poszczególnych dziedzinach nauki.

[Kliknięcie w link z plikiem .xls powinno rozpocząć jego pobieranie. Jeśli przeglądarka internetowa jest skonfigurowana tak, by wyświetlać plik zamiast go pobierać, należy kliknąć w link prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję zapisania linku]

Prezentowany ranking to efekt pracy zespołu naukowców Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Uważamy, że indeks Hirscha jest dobrym miernikiem działalności naukowej uczelni akademickich. Konkurencja pomiędzy uczelniami o dobre miejsce w rankingu Hirscha może wpłynąć korzystnie na postrzeganie stanu polskiej nauki zarówno w kraju, jak i na świecie. Mamy również nadzieję, że długoterminowym efektem tej konkurencji będzie poprawa kondycji polskiej gospodarki i jej awans w światowych rankingach.

Prof. dr hab. Janusz Gil jest prorektorem ds. nauki i współpracy z zagranicą Uniwersytetu Zielonogórskiego. Przy tworzeniu rankingu współpracowali dr Olaf Maron i mgr inż. Lucyna Andrzejewska.

 ***

Rankingi, nauka i życie

Z polską nauką nie jest najgorzej, jej kondycja odpowiada sile polskiej gospodarki. Wniosek ten można jednak interpretować dwojako. Jedni będą przekonywać, że finansowanie nauki i los naukowców pracujących za marne pensje poprawią się, gdy Polska się wzbogaci. Z większego PKB będzie można więcej wykroić, nawet jeśli procentowy udział nakładów na naukę się nie zwiększy. Rośnie jednak grono ekspertów przekonujących, że polska gospodarka do dalszego rozwoju potrzebuje większej innowacyjności, co wymaga zwiększenia intensywności badań już teraz. Inaczej grozi tzw. pułapka średnich dochodów (czytaj rozmowę z prof. Hausnerem s. 32) – rozwój oparty na imitacji i imporcie technologii spowalnia, w miarę jak zmniejsza się różnica między imitatorem i wzorem, który się naśladuje.

Najlepszych dowodów, że jedynym sposobem na wydostanie się z tej pułapki są inwestycje w naukę, dostarczają kraje, którym ucieczka się udała: Finlandia, Korea Południowa, Izrael. Teraz chcą do nich dołączyć Chiny – nakłady Państwa Środka na naukę zbliżyły się już do 2 proc. PKB (w Korei Południowej i Izraelu zbliżają się do 5 proc.). Czy Polska kiedykolwiek dojdzie przynajmniej do chińskiego pułapu?

To niejedyne pytanie, do jakiego skłania analiza rankingu opracowanego przez zespół naukowców z Uniwersytetu Zielonogórskiego pod kierownictwem prof. Janusza Gila. Polskie uczelnie wkraczają w trudny okres – bezpowrotnie skończył się „boom edukacyjny”. Niż demograficzny, na który nakłada się zmniejszenie aspiracji edukacyjnych młodzieży, powoduje, że do studiowania zaczyna brakować chętnych. Chętni będą w pierwszej kolejności wybierać lepsze, publiczne uniwersytety. Te najsłabsze, bez studentów i bez zdolności do prowadzenia dobrych badań, stracą rację bytu. A przecież wiele z nich dopiero co zakończyło fantastyczne, wspierane środkami unijnymi, inwestycje w nowe laboratoria, sale wykładowe i kompleksy sportowe. Kto je utrzyma?

Oczywiście nie powinno się oceniać uniwersytetu tak jak przedsiębiorstwa – uczelnie nie są jedynie fabrykami produkującymi absolwentów i publikacje naukowe, lecz także ważnymi instytucjami kulturotwórczymi. Tyle tylko, że polskie miasta akademickie zainwestowały gigantyczne pieniądze także w inne instytucje kultury – nowe muzea, sale koncertowe, galerie. Czy pomogą w pokonaniu „pułapki średnich dochodów”, czy też staną się obciążeniem hamującym swymi kosztami dalszy rozwój?

Kto je utrzyma? To pytanie coraz częściej będzie wracać w wyludniających się i starzejących polskich miastach w odniesieniu do uczelni, teatrów, akwaparków. Jedyną szansą na pozytywną odpowiedź jest wzrost efektywności polskiej gospodarki. I tak wracamy do punktu wyjścia. Z polską nauką nie jest najgorzej, potrzebujemy jednak wielkiej determinacji i koncentracji wysiłków, by stała się kołem zamachowym, a nie kosztownym balastem.

Edwin Bendyk

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną